Coroczny Cud Ognia – w Cerkwi prawosławnej

DSCN1589Cud ten powtarza się każdego roku w bazylice Zmartwychwstania Pańskiego.  Na ręce prawosławnego patriarchy w wielką sobotę zstępuje Święty Ogień zapalając w cudowny sposób pęki trzymanych świec. W 2010 roku, miałem tę wielką łaskę osobistego przeżycia tego Cudu. Wówczas  jako rzymski-katolik przyglądający się jeszcze oprawosławiu z zewnątrz osobiście przekonałem się o cudownej właściwości tego Świętego Ognia – ognia cudownego gdyż jest to ogień który nie parzy! DSCN1591
Wkładałem ręce w wybujałe płomienie pęków zapalonych świec a płomieniami obmywałem swoją twarz.  Ogień ten przez kilkanaście minut od jego zstąpienia pozbawiony jest swojej podstawowej właściwości! Był to dla mnie znak  cudowności owego „zjawiska” – choć nie do końca. Kiedy powróciłem z pielgrzymki z Ziemi Świętej do Polski, wykonałem pewne doświadczenie. Te same pęki świec, w których ogień wkładałem ręce w Bazylice Zmartwychwstania, zapaliłem ponownie.  Teraz – aby nie ulec poparzeniu –  można było jedynie szybko przesunąć ręce poprzez płomień, wówczas można było trzymać rękę w płomieniu, podczas gdy ręka rozgrzewała się bardo powoli. DSCN1590
Cud ten jest praktycznie bardzo mało znany wśród rzymskich-katolików, podczas gdy każdy może przekonać się o nim naocznie – gdyż coroczne nagrania video z tego wydarzenia są wielokrotnie publikowane przez wielu pielgrzymów na YouTube. Zdjęcia tutaj zamieszczone osobiście zrobiłem moim telefonem.

oczekiwanie

Cud Ognia nad Grobem Pańskim

Matka Mariam (Jurczuk) Autorka poniższego artykułu jest mniszką Cerkwi Prawosławnej w Polsce, która od ponad 20 lat mieszka w Ojczyźnie Chrystusa – Ziemi Świętej i także jest naocznym świadkiem opisywanego cudu.
________________________

W Ewangelii św. Łukasza (Łk 12, 49) są słowa: Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragnął, aby już płonął. Zwykle te słowa Pana, traktowane symbolicznie, oznaczają ogień wiary, ogień miłości, ogień gorących uczuć, jak w Pieśni nad Pieśniami (Pnp 8,6). (…) Stary Testament daje nam wiele świadectw o Świętym Ogniu. Słowo Boże porównuje się do ognia (Jr 23,29), a nawet sam Bóg upodabniany jest do ognia. Gdyż Pan, twój Bóg, jest ogniem trawiącym (Pwt 4,24). Gdy św. prorok Mojżesz prowadził dwanaście pokoleń Izraela do Ziemi Obiecanej, słup ognia ukazywał nocą drogę, w ciągu 40 lat wędrówki przez pustynię (Wj 40,38). Powołaniu Mojżesza do służby Bogu towarzyszyło niecodzienne zjawisko: Wtem ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia ze środka krzewu; i spojrzał, a oto krzew płonął ogniem, jednakże krzew nie spłonął (Wj 3,2).
Cudowne zjawiska towarzyszące poświęceniu świątyni przez króla Salomona również mówią o ogniu: A gdy Salomon zakończył modlitwę, spadł ogień z niebios i strawił ofiarę całopalną i ofiary rzeźne (2 Kr 7,1). Na górze Karmel ogień spadł z nieba na ofiarę proroka Eliasza, by nawrócić lud Izraela oddający się bałwochwalstwu (1 Krl 18,19-40). Powtórne poświęcenie świątyni w 164 r. p.n.e., po jej zbezczeszczeniu przez pogan, i ustanowione później żydowskie Święto Świateł (Hanukka), również dają nam świadectwo o Świętym Ogniu.

 

(…) Cud Ognia nad Grobem Pańskim w Jerozolimie każdego roku jednoczy wszystkich, sprawiedliwych i grzesznych. Nieskończona moc życia, wprowadzanego przez Zmartwychwstanie Chrystusa, zwycięża wszelką ludzką ograniczoność. Jak mówi o. Sergiusz Bułgakow: Przyjdź i oglądaj, bo nikt nie pojmie Cerkwi inaczej jak przez doświadczenie, łaskę, uczestnictwo w jej życiu. Od czasu wypraw krzyżowych Zachód, urzeczony wizją Ziemi Świętej i Grobu Pańskiego, mistycznie skupia się wokół Krzyża. Wszelkie naśladowanie cierpienia, wszelka dramatyzacja cierpiącej ludzkiej natury Chrystusa, wszelki doloryzm, pozostaje jednak obcy prawosławnej duchowości. Chrześcijański Wschód nigdy nie porzucił swej duchowej ojczyzny, Palestyny. Pogłębia on swą wizję dogmatyczną i krąży dookoła chwały Bożej.

 

Cud Ognia nad Grobem Bożym w Jerozolimie jest swoistym sakramentem obecności łaski Ducha Świętego w Cerkwi prawosławnej. Fakt przyjmowania Świętego Ognia z Grobu Pańskiego, gdzie nastąpiło Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, tylko i wyłącznie przez prawosławnych, jest zjawiskiem bardzo wymownym. Jest to żywy dowód, niepodważalne świadectwo prawowierności i świętości Cerkwi prawosławnej. (…) Ihumen Daniel, rosyjski pielgrzym XII wieku, któremu dane było oglądać Cud Ognia w Wielką Sobotę w Jerozolimie, z całkowitym przekonaniem stwierdza:Najszczęśliwszym z ludzi jest ten, kto widział święte Światło. (…) Pierwsze wzmianki o zstępowaniu Świętego Ognia na Grób Pański w Jerozolimie pochodzą z IV wieku, chociaż początkowo cud ten przyjmował różnorodne formy. (…)
W liście Arety, metropolity Cezarei Kapadockiej, do emira Damaszku (początek X wieku) jest wzmianka o Świętym Ogniu: Nagle pojawia się błyskawica i lampy zapalają się; od tego Światła biorą wszystkie monastery w Jerozolimie i zapalają ogień.
Ojciec Nikita z Konstantynopola (rok 947) pisze: Około godziny szóstej (południe), patrząc na Święty Grób Zbawiciela, (arcybiskup) widzi cudowne Zjawisko Światła; dlatego że przez przedsionek Anioła ma dostęp do wejścia. Wychodząc z Grobu w celu przekazania owego Światła ludziom znajdującym się w cerkwi, często on jeszcze nie zdąży wyjść, jak cała świątynia jest przepełniona Bożym Światłem… Przy takim nagłym pojawieniu się Światła wszyscy zamierali ze zdziwienia, a bezbożni muzułmanie wychodzili zawstydzeni. (…) Rosyjski pielgrzym Trefon Korobiejnikow (1583 r.) pisze: I wówczas wszyscy ludzie oglądają łaskę Bożą, zstępującą na Grób Zbawiciela jak błyskawica i kolory przybiera ona różnorodne… Patriarcha wchodzi do Grobu… i lampy chrześcijan wiszące nad Grobem same się zapalają… Lampy będące własnością innych wyznań nie zapalają się. Potem pozostałe wyznania biorą ogień z lamp, które należą do prawosławnych. Podobnych świadectw zachowało się wiele. (…)

 

Cudu nie można udowodnić. W cud trzeba uwierzyć. Tak jak święta woda nie wszystkich uzdrawia, jednak powszechna świadomość chrześcijańska nie przestaje ją uważać za świętą, tak święty Ogień niektórych parzy. (…) Pierwsza wzmianka w źródłach arabskich o zejściu Świętego Ognia pojawiła się w IX wieku w „Księdze zwierząt” al-Dżachiza (zmarł w 869 roku), gdzie umieszczono rozdział o różnych ogniach: mnisi cerkwi Zmartwychwstania w Jerozolimie twierdzą, że olej w lampach zapala się u nich bez ognia nocą podczas pewnego święta. Ta krótka wzmianka odnosi się do tego samego okresu, w którym powstało świadectwo pielgrzyma do Jerozolimy, mnicha Bernarda (około 870 r.): Podczas Świętej Soboty, w przeddzień Paschy, nabożeństwo rozpoczyna się wczesnym rankiem w tej cerkwi (Zmartwychwstania); po zakończeniu nabożeństwa śpiewane jest „Kyrie eleison” tak długo, dopóki z nadejściem anioła nie zapali się światło w lampach, wiszących nad wspomnianym Grobem; światło to Patriarcha rozdaje biskupom, a oni wiernym, którzy oświecają nim siebie i swoje domy. (…) Jednym ze świadectw chrześcijańskich jest list Arety, metropolity Cezarei Kopadockiej, do emira Damaszku (początek X wieku): Tak i do dnia dzisiejszego każdego roku w dzień Jego (Chrystusa) Zmartwychwstania zdarza się cud w Świętym Jego Grobie. Gasząc wszelki ogień w Jerozolimie, gdzie znajduje się Święty Jego Grób, chrześcijanie przygotowują lampy. (…) Emir Jerozolimy stoi obok Świętego Grobu przy zapieczętowanym przez niego wejściu, a chrześcijanie stoją obok świątyni Zmartwychwstania i krzyczą: „Panie, zmiłuj się”. Wówczas nagle pojawia się błyskawica i lampy się zapalają, od tego światła biorą ogień wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i zapalają w swoich domach. (…)

 

Według szczegółowego przekazu Nikity, bizantyńskiego duchownego, w 947 roku pewien emir (z emirów Bagdadu) chciał zabronić nabożeństwa Wielkiej Soboty w świątyni Zmartwychwstania, gdyż każdoroczne zapalanie Świętego Ognia sprzyjało nie tylko zachowaniu, lecz również rozprzestrzenianiu wiary chrześcijańskiej w okresie islamskiego panowania.  Arcybiskup Jerozolimy Chrystodulos został przyprowadzony do Pretorium, gdzie bagdadzki emir oświadczył mu: Nie pozwala ci się, arcybiskupie, świętować dzisiaj święta. (…) Przecież ty, czyniąc ten magiczny cud, napełniłeś całą Syrię wiarą chrześcijańską i burząc nasze zwyczaje o mało nie obróciłeś tej ziemi w Romanię (terytorium Bizancjum). (…) Podczas trwania tej dyskusji w cudowny sposób zapaliły się dwie lampy obok świątyni Zmartwychwstania (tam, gdzie namaszczone było Ciało Pana po zdjęciu z krzyża). Na wieść o tym wydarzeniu wszyscy uczestnicy rozmów, chrześcijanie i mahometanie, spiesznie odeszli z Pretorium do Świątyni Zmartwychwstania. Po wejściu do świątyni arcybiskup Chrystodulos i „nieszczęśni mahometanie” zamknęli wejście do Grobu, po czym arcybiskup rozpoczął modlitwę. W tym czasie emir znajdował się na górze (w katechumenach), trzymając w ręku nóż obserwował sytuację w świątyni. Około 6 godziny (czasu bizantyńskiego) ujrzano Święte Światło. (…)

 

Z opisu święta Wielkiej Soboty w XII wieku, dokonanego przez rosyjskiego pielgrzyma, ihumena Daniela, wynika, że prawo zapalania świecy od „Świętego Ognia” uzurpował sobie biskup łaciński po zdobyciu Jerozolimy w roku 1099. (…) Według świadectwa Fylchera Szarturskiego, który był uczestnikiem pierwszej wyprawy krzyżowej, a także członkiem kleru króla Baldwina I, próba otrzymania Świętego Ognia w Wielką Sobotę 1101 roku, gdy w świątyni Zmartwychwstania nabożeństwo celebrowane było według obrządku łacińskiego tylko i wyłącznie przez łacińskie duchowieństwo, zakończyła się całkowitym fiaskiem. Nie bacząc na czytania w języku greckim i błagalne modlitwy łacińskiego patriarchy – Święty Ogień nie zstąpił. Tylko w dzień Paschy, rankiem, gdy nabożeństwo było celebrowane przez prawosławnych Greków i Syryjczyków, zapalił się Ogień w jednej z lamp. Od tego Ognia zapalił swoją świecę katolicki patriarcha, będąc wielce uradowany. (…) Na przestrzeni wieków, gdy różni władcy rządzili Jerozolimą i całą Ziemią Świętą, Cud Ognia się utrzymywał. Sam kalif przychodził i stał ze świecami w czasach Saladyna. Do dzisiejszego dnia muzułmanie przychodzą otrzymywać Święty Ogień i nazywają go „ogniem z nieba”. Żołnierze izraelscy, którzy strzegą porządku w Bazylice w Wielką Sobotę (Bazylika Grobu Bożego jest w stanie pomieścić 8 tys. ludzi), są również świadkami Cudu Ognia. Brak jest tylko katolików i wywodzących się z katolicyzmu odłamów chrześcijaństwa. Przez wprowadzenie zmian w kalendarzu i świętowaniu Paschy zostali oni od łaski otrzymywania Świętego Ognia odłączeni.

 

W XVI wieku, w okresie niewoli tureckiej, w Jerozolimie miało miejsce niezwykłe wydarzenie. Ormianie postanowili nie dopuścić prawosławnych do otrzymania przez nich Świętego Ognia, lecz otrzymać go sami. W tym celu za duże pieniądze przekupili tureckie władze miasta i prawosławni nie zostali wpuszczeni do Bazyliki Grobu Bożego w Wielką Sobotę. Wewnątrz świątyni znaleźli się Ormianie i pozostałe wyznania, a prawosławni pozostali na zewnątrz przed zamkniętymi wrotami świątyni. Ciężko było przeżywać zawód, który ich spotkał, lecz tym gorętsza była modlitwa. Ormianie zaś po wejściu do Grobu, w ciągu wielu długich godzin wołali do Nieba, błagali o łaskę Ognia, lecz bez rezultatu. W określonym czasie Święty Płomień, zstępując z nieba, pojawił się nie na Świętym Grobie, lecz z wielkim szumem wyleciał z marmurowej kolumny na zewnątrz świątyni, rozszczepiając ją na dwoje. Prawosławny patriarcha z drżeniem przyjął Święty Ogień i zaczął rozdawać go zebranym na placu tłumom. Nie sposób opisać radości, która ogarnęła wszystkich. Jeden z żołnierzy tureckich, który znajdował się na dachu świątyni, ujrzawszy cud tak wielki zawołał: Bracia, ja także wierzę w Chrystusa i w ogromnej radości rzucił się z dachu na ziemię. I, jak opisuje to zdarzenie historyk, kamienie stały się dla niego woskiem. Pozostał żywy, mimo że skakał z tak wielkiej wysokości. (…) Marmurowa, rozszczepiona na dwoje kolumna zachowała się do dzisiejszego dnia i prawosławni pielgrzymi, przechodząc obok, zawsze całują to miejsce. Od tego czasu biskup ormiański z pokorą prosi prawosławnych o wejście w Wielką Sobotę do kaplicy Anioła i już o nic więcej. (…)

 

Cud darował Pan nasz Jezus Chrystus tylko prawosławnym. Oto fragment rozmowy przeprowadzonej w 1815 roku przez Barbarę B. z metropolitą Piotrem, który od 30 już lat otrzymywał Życiodajny Ogień: Dzisiaj Łaska zstąpiła na Grób, gdy wszedłem do Kuwukli, widocznie bardzo modliliście się i Bóg usłyszał wasze modlitwy. Bywało czasem, że długo modliłem się ze łzami, a ogień Boży nie schodził z niebios do dwóch godzin, a dzisiaj zobaczyłem go, jak tylko zamknięto drzwi za mną! – Co Jego Eminencja czuł, gdy wychodził z Kuwukli i dlaczego tak szybko szedł? – Byłem jak ślepy, nic nie widziałem, i gdyby mnie nie podtrzymywano, upadłbym! Cóż się wydarzyło? W jaki sposób pojawił się Ogień u Patriarchy? Takie pytania zwykle stawiają sceptycy. (…) Opisujący cud w opublikowanym w Rosji w 1892 roku zeszycie „Niwa” świadek zanotował też słowa ówczesnego patriarchy. Na pytanie: – Skąd Wasza Świątobliwość raczy otrzymywać Ogień w Kuwukli? patriarcha, nie zwracając uwagi na to, co słyszał w tonie głosu, ze spokojem odpowiedział: – Ja, czcigodny człowieku, raczcie wiedzieć, bez okularów już nie czytam. Gdy po raz pierwszy wszedłem do kaplicy Anioła i drzwi zostały zamknięte za mną, był półmrok. Światło trochę przenikało przez dwa otwory z rotundy Bazyliki, która też jest przecież słabo oświetlona z góry. Wewnątrz Grobu nie potrafiłem odróżnić – modlitewnik trzymam w ręce czy coś innego. Zaledwie zauważałem białą jak gdyby plamę na tle nocy: bielała marmurowa płyta na świętym Grobie Bożym. Gdy otworzyłem modlitewnik – byłem zdziwiony, druk widziałem jasno bez pomocy okularów. Przeżywając głęboki wewnętrzny niepokój, nie zdążyłem przeczytać więcej jak trzy-cztery wersety, gdy spojrzałem na płytę. Płyta Grobu bielała coraz bardziej i bardziej, tak, że jasno zobaczyłem wszystkie jej brzegi. Wtedy na płycie tej zauważyłem jak gdyby rozsypane drobne perły, różnych kolorów, a płyta Grobu zaczęła wydawać z siebie światło. Zgarniając kawałkiem waty te perły, które zlewały się ze sobą jak krople oleju, poczułem, że wata jest ciepła i dotknąłem nią świecy. Nastąpił jak gdyby wybuch – i świeca płonęła, oświetlając trzy ikony Zmartwychwstania, ikonę Matki Bożej i metalowe lampki oliwne wiszące nad Grobem. Pozostawiam zatem wam, czcigodny panie, samemu sądzić o tym, co przeżyłem w owe minuty…(…)

 

Ogień schodzi zwykle w sobotę około godziny pierwszej po południu. Nie ma określonego czasu oczekiwania; czasem czeka się 5 lub 10 minut, czasami 20 minut, lecz były przypadki, że czekało się około dwóch godzin. Wtedy był płacz – do takiego stopnia sięgało napięcie – to przecież błogosławieństwo na cały rok. Ogień święty każdego roku ma inny odcień, jak również fenomenalne zjawiska wokół Kuwukli, które poprzedzają jego zstąpienie, co roku są inne. Często Ogień pojawia się w powietrzu jak kolorowa fruwająca wstążka – to „wężyki ognia”, jak je nazywają nasze siostry. Częściej są to jednak błyskawice świetlne, które przeszywają powietrze pionowo z góry na dół. Zdarza się często, że łaska w postaci niewielkiej kuli świetlnej usiądzie nad rzędem lampek oliwnych wiszących nad Kuwuklą i „gra”, jak gdyby tańcząc, przeskakując z jednej lampki na drugą, i czasem lampka zapala się od tego „grania”. Bywa tak, że fenomenalne zjawiska wokół Kuwukli nasilają się do tego stopnia, że ścian prawie nie widać. Snopy światła oblewają ją ze wszystkich stron jak woda. Kopuła nad Grobem cała w migających gwiazdkach. Trudno powiedzieć, jakiego są koloru, coś pośredniego między złotem a srebrem. Bywa też, że z twarzy Chrystusa, w ikonie wiszącej na zewnętrznej stronie świętego Grobu, zaczyna emanować blask i znika wśród tłumu. Powtarza się to zjawisko wielokrotnie. Zdarza się też nierzadko, że kula Ognia, ogromna, o średnicy dwóch do trzech metrów, spłynie jak bańka mydlana i spocznie wśród tłumu. Z boku wygląda to jak pożar, twarzy ludzkich wewnątrz jej nie widać, wszyscy stoją w płomieniach. Trwa to doprawdy sekundę, po czym kula zniknie, aby się znowu pojawić w innym miejscu. (…)

 

Święty Ogień w pierwszych chwilach po zapaleniu nie parzy. Można go dotykać rękoma, umywać w nim twarz i ręce. Święty Ogień oczyszcza i leczy. (…) Wszystkim opisanym wyżej cudownym zjawiskom towarzyszy zawsze obecność łaski Bożej, której działanie każdy odczuwa na swój sposób; od stanu głębokiej wewnętrznej modlitwy do radości na wzór króla Dawida po odzyskaniu Skrzyni Przymierza (2 Sm 6,5). Wielu ludzi, którym wypadło żyć w świecie dalekim od chrześcijańskich ideałów, tutaj szuka dowodów swej wiary i w Wielką Sobotę przy Grobie Zbawiciela właśnie je odnajduje.

 

________________________
Autorka jest mniszką Cerkwi Prawosławnej w Polsce, która od ponad 20 lat mieszka w Ojczyźnie Chrystusa – Ziemi Świętej i jest naocznym świadkiem opisywanego cudu. Ilustracje pochodzą z broszury jej autorstwa Błahodatnyj Ohoń, wydanej w tym roku przez Bratczyka

 

 

więcej na:   www.holyfire.org  (także opis w j. polskim)