Herezja herezji: rzymsko-katoliccy tradycjonaliści o ekumenizmie widzianym oczami Cerkwi

Pope Benedict XVI (C), Wande Abimbola (R) of Nigeria, Rabbi David Rosen (2nd R), Archbishop of Canterbury Rowan Williams (L) and Ecumenical Patriarch of Orthodox Church Bartolomeo I attend the "Prayer for Peace," a inter-religious meeting in the Italian pilgrimage town of Assisi October 27, 2011.  REUTERS/Giampiero Sposito (ITALY - Tags: RELIGION)

Pope Benedict XVI (C), Wande Abimbola (R) of Nigeria, Rabbi David Rosen (2nd R), Archbishop of Canterbury Rowan Williams (L) and Ecumenical Patriarch of Orthodox Church Bartolomeo I attend the „Prayer for Peace,” a inter-religious meeting in the Italian pilgrimage town of Assisi October 27, 2011. REUTERS/Giampiero Sposito (ITALY – Tags: RELIGION)

Tomasz Niecikowski, Herezja herezji

Artykuł rzymsko-katolickich tradycjonalistów którzy idąc w tym zakresie zgodnie z ortodoksyjną tradycją, uznają iż szerzący się powszechnie ruch ekumeniczny to herezja wszystkich herezji. Polecamy ich opracowanie opisujące rosnący sprzeciw wobec ekumenizmu rodzący się w wielu lokalnych Cerkwiach. W szczególności opisano wystąpienie Patriarchatu Gruzińskiej Cerkwi ze światowej rady kościołów, które nastąpiło w wyniku oddolnej inicjatywy wiernych, oraz jednoznaczne stanowisko Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Zagranicą.

<<

Oecumenismus est fides orthodoxa mundi hodierni(„Ekumenizm jest prawowiernym wyznaniem współczesnego świata”) – zwykł mawiać z wyrzutem pewien wierny Tradycji amerykański ksiądz katolicki. Jak dotąd w kulcie tej nowej „ortodoksji” aktywnie, i to praktycznie od samych początków zorganizowanego ruchu ekumenicznego, brali udział przedstawiciele Cerkwi Prawosławnej. Już w roku 1948 delegaci prawosławnego patriarchatu konstantynopolitańskiego i Cerkwi greckiej weszli w skład 147 związków wyznaniowych, które powołały do życia w Amsterdamie Światową Radę Kościołów. Rada ta stała się odtąd najważniejszym gremium promującym idee ruchu ekumenicznego, którego korzenie sięgają daleko w głąb XIX stulecia, a którego podstawy ideowe wyrosły w indyferentnym klimacie angielskich sekt protestanckich.

Ekumeniczna Rada zrzesza obecnie blisko 300 związków religijnych i deklaruje, „że nie chce być Kościołem nadrzędnym, ale braterskim stowarzyszeniem Kościołów, które według Pisma św. wyznają Pana Jezusa Chrystusa jako Boga i Zbawiciela i starają się wspólnie odpowiedzieć na wspólne powołanie do chwały jedynego Boga, Ojca, Syna i Ducha Świętego. […] (Rada – przyp. T.N.) nie implikuje żadnej koncepcji Kościoła, ministerium czy sakramentów”.

Patriarchat Moskiewski w osobie Patriarchy Aleksego I, z uwagi na ówczesną sytuację polityczną, zgłosił wniosek o przyjęcie w szeregi ŚRK dopiero w 1961 r. Jeszcze w 1986 r. podczas Wszechprawosławnej Konferencji w Chambesy deklarowano: „Cerkiew Prawosławna jest całkowicie zintegrowanym i równouprawnionym członkiem Europejskiej Rady Kościołów i będzie przyczyniać się wszelkimi dostępnymi jej środkami do zapewnienia postępu i sukcesu działaniom ERK”. Ostatnio jednak w prawosławiu zaczął dawać o sobie znać coraz silniej nurt zdecydowanie wrogo nastawiony wobec modelu ekumenizmu wypracowanego przez ruch ekumeniczny i propagowanego przez ERK, a utożsamianego z tzw. branch theory („teorią gałęzi”).

Podług tej teorii istnieje niewidzialna jedność w życiu wszystkich „kościołów”, „jedność drzewa”, którego korzeniem jest judaizm i które potrzebuje widzialnego znaku, jakim dzisiaj może być tylko współczesny ruch ekumeniczny.

Podczas gdy ze strony przedstawicieli Kościoła katolickiego słyszymy od lat te same slogany i niezmiennie powtarzane zapewnienia, że „z drogi ekumenizmu nie ma odwrotu”, w prawosławiu możemy dostrzec coraz wyraźniej nadchodzący zmierzch idei ekumenizmu. Świadczą o tym szczególnie wymownie dwa wydarzenia, jakie miały miejsce w ostatnim okresie: odmowa udziału w II Europejskim Zgromadzeniu Ekumenicznym w Grazu zwierzchnika Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej patriarchy Moskwy i Wszechrusi Aleksego II oraz wystąpienie ze Światowej Rady Kościołów i z Europejskiej Konferencji Kościołów Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej.

O ile to pierwsze wydarzenie zyskało powszechny rozgłos w środkach masowego przekazu, to drugie – poza nielicznymi wyjątkami – pozostało w zasadzie niezauważone, i choć ekumeniści próbują umniejszyć wagę tego, co stało się w Gruzji, akcentując szczególnie „relatywnie małe znaczenie kaukaskiej Cerkwi”, to nie da się ukryć, że decyzja Cerkwi gruzińskiej wydatnie spowolniła proces ekumeniczny i rozbudziła na nowo narastającą już od dawna w łonie światowego prawosławia niechęć wobec tzw. dialogu ekumenicznego.

Dlatego też dla rzymskiego katolika wiernego Tradycji, mającego jednocześnie przed oczyma fakt, że prawosławie to nic innego jak trwająca permanentnie od wieków schizma zanieczyszczona dodatkowo brudem focjańskiej herezji, a zarazem katolika zaangażowanego w walkę z ekumenicznym trądem, tym bardziej pożyteczne staje się bliższe naświetlenie tła i samego przebiegu gruzińskich wypadków oraz reperkusji, jakie wywołały one w świecie prawosławnym.

[przypis admina: Przez 1000 lat od czasu wielkiej schizmy zachodniej, rzymscy katolicy – zgodnie z ortodoksyjnym nauczaniem Kościoła podzielali z Prawosławnymi wiarę w jeden widzialny Kościół Chrystusowy i odrzucali bezwzględnie fakt iż mógłby Chrystusowy Święty Kościół istnieć w odłączonych czy heretyckich wspólnotach. Stąd też wierni tej ortodoksyjnej tradycji odrzucali konsekwentnie Prawosławie jako schizmę i -z punktu nowych wprowadzonych po rozłamie dogmatów papieskich – herezję.]

Gruzińska Cerkiew Prawosławna była aktywnym członkiem ŚRK już od 1962 r., a obecny patriarcha-katolikos Ilja II przewodniczył nawet w latach 1979–1983 temu międzyreligijnemu gremium.

Kiedy cerkiewna hierarchia brylowała na „ekumenicznych salonach”, to wierni i niższe duchowieństwo, szczególnie zakonne, odnosiło się z coraz większa, rezerwą wobec ruchu ekumenicznego, a ferment narastał latami.

Wybuch nastąpił na krótko po prawosławnych świętach Wielkiej Nocy 1997, a jego zewnętrznym wyrazem stał się skierowany do patriarchy Ilji II na początku maja 1997 r. list otwarty utrzymany w kategorycznym tonie, którego autorami było czterech archimandrytów – przełożonych najznamienitszych prawosławnych klasztorów Gruzji.

Archimandryci w tchnących dramatyzmem słowach, odwołując się do historii zaczerpniętej ze Starego Testamentu, odmalowują opłakany stan w jakim, ich zdaniem, znalazła się Gruzińska Cerkiew toczona rakiem ekumenicznej herezji: „Pobłażliwy i miłosierny Pan, który swego czasu, z uwagi na sprawiedliwego Lota, wstrzymywał karę nałożoną na miasto Sodoma, także i dziś z powodu swoich prawowiernych sług, przez długi już okres czasu nie odmawiał łaski Ducha Św. Swojemu Kościołowi, który popadł w ciemności herezji. Ale jak długo jeszcze może trwać ten stan? Gdy nadszedł czas odejścia Lota i termin dobiegł końca, ziścił się moment wypełnienia Przykazań Bożych, czas sprawiedliwego gniewu, czas w którym duch życia będzie odjęty.” Apelując do sumień wiernych autorzy listu przynaglają : „(…) nadszedł czas, aby prawdziwe dzieci Prawosławnej Cerkwi odłączyły się od ulegającej i sprzyjającej herezji hierarchii, bowiem los Kościoła zawisł na włosku z powodu bezczelności heretyckiej nauki.

Dla wyjaśnienia „z powodu bezczelności” jakiej to heretyckiej nauki „los Kościoła zawisł na włosku”, dla sprecyzowania i lepszego naświetlenia swojego stanowiska zwierzchnicy wspólnot monastycznych dołączają do listu otwartego 16 „Antyekumenicznych Tez”, które stają się odtąd programowym manifestem prawosławnej rebelii przeciwko wszechwładnemu „duchowi naszych czasów”.

Aby lepiej zrozumieć i pojąć „gruziński fenomen” przyjrzyjmy się tedy i my owym „Antyekumenicznym Tezom” w całości.

Teza 1.Ekumenizm jest herezją! Więcej nawet: ekumenizm jest herezją herezji!

Teza 2.Z wielu zdrożności, które niesie ze sobą ekumenizm, najbardziej podstawowym i najgłębszym błędem, z uwagi na naturę samego Kościoła, jest herezja eklezjologiczna. Stoi ona w sprzeczności do ortodoksyjnego wyznania wiary z Nicei i Konstantynopola, które zapewnia, że istnieje na ziemi tylko „jeden, święty, katolicki i apostolski Kościół”.

Teza 3.Tzw. „Światowa Rada Kościołów” już swoją nazwą zaprzecza prawowiernej chrześcijańskiej nauce o jedynym prawdziwym Kościele. A propagowana przez nią tzw. „teoria gałęzi” stanowi całkowite odrzucenie ortodoksyjnego dogmatu. Tego rodzaju pryncypialne odrzucenie Prawdy „ŚRK” próbuje wcielić w czyn także poprzez agresywne praktykowanie „religijnego prozelityzmu”.

Teza 4.Cerkiew Prawosławna, która bierze udział w pracach wyżej wymienionej „ŚRK”, wyraża przez ten fakt aprobatę dla jej nauki i działań, stajać się uczestnikiem wszystkich kłamstw i zdrożności Rady. Cerkiew wiec stanie się heretycka w takim samym stopniu, jak heretycka jest sama Rada.

Teza 5.Jeszcze głębsze zainfekowanie ciała Kościoła herezją spowodowane jest udziałem cerkiewnej hierarchii w różnych formach wspólnych nabożeństw organizowanych przez poszczególne struktury Rady w ramach jej aktywności.

Teza 6.Gruzińska Cerkiew Prawosławna jest od dłuższego czasu (od 1962 r.) aktywnym członkiem „ŚRK”. Ta aktywność, która znajduje swój wyraz w postawie najwyższej hierarchii odpowiada popadnięciu w herezję, albo wyrażając się precyzyjniej, jest ona w swej istocie herezją.

Teza 7.W licznych publikowanych wyjaśnieniach, tak jak i w uroczystym nauczaniu, najwyżsi hierarchowie Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej okazali się głosicielami i apologetami ekumenicznej herezji. W czasie soboru krajowego Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej w 1995 r. udział w ruchu ekumenicznym został jeszcze raz potwierdzony, a nawet pochwalony przez kościelny autorytet soborowy. Pochwała ta była ostatecznym wszczepieniem herezji w Ciało Kościoła.

Teza 8.Gdy Cerkiew zaczyna w jakimkolwiek stopniu przyjmować heretycką naukę, zanika w niej ratująca Łaska. Gdy jednak Kościół krajowy zostaje w zupełności zarażony herezją, wspólnota ta zostaje całkowicie pozbawiona działania Łaski, co oznacza, że ratunek dla dusz jej członków staje się niemożliwy, nawet gdyby ofiarowali oni swoje życie za wyznawane przekonania.

Teza 9.Z powstałej w Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej sytuacji istnieją tylko dwa wyjścia: albo Cerkiew odetnie się od tych zdrożności, albo też ci, którym zależy na zbawieniu będą zmuszeni opuścić zgromadzenie niewiernych.

Teza 10.Odrzucenie przez Cerkiew herezji ekumenizmu musi zostać udokumentowane wystąpieniem ze „ŚRK”. Innej drogi nie ma.

Teza 11.Decyzja taka może być podjęta jedynie przez najwyższą hierarchię Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej, bowiem należy to do jej prerogatyw, ale hierarchowie uchylają się od podjęcia tej decyzji.

Teza 12.Część z nich uważa taki krok za sprzeczny ze „współczesnym globalnym procesem integracji”. Przy tym w swoich wyobrażeniach podporządkowują oni życie cerkiewne jedynie zdolności do funkcjonowania Cerkwi w społeczeństwie, straszą chrześcijan „trudnościami ekonomicznymi, izolacją polityczną, religijną i kulturową” oraz całą masą innych zagrożeń.

Teza 13.Ten sposób myślenia jest jednakże niewiarą w Świętą Opatrzność i w opiekę, jaką Stworzyciel, Nasz Pan Jezus Chrystus darzy Swój Kościół. Jest to niewiara, faktyczny ateizm zniewalający rozum i sumienie. Czy ci ludzie rzeczywiście nie wiedzą, że Nasz Pan, jak dotąd, nigdy nie opuścił swoich prawdziwych sług, nie odwrócił swojego oblicza, i że Jego Prawica jest silna?

Teza 14.Inna część hierarchii, która nie ma już świadomości chrześcijańskiej, i która nie chce zagłębić się w dogmatach Kościoła Chrystusowego, twierdzi jakoby członkostwo w „ŚRK” nie było w żadnym razie grzechem. Przez różne kompromisy ci ludzie próbują oszukać Boga i siebie samych.

Teza 15.Co zatem pozostaje prawosławnym chrześcijanom szukającym zbawienia i przekonanym o tym, że zbawienie nie jest możliwe bez wyznawania prawdziwej i wolnej od heretyckiego splugawienia Wiary?

Teza 16.„…A oni właśnie wracali sprzed Rady, ciesząc się, że stali się godnymi dla imienia Jezusowego zelżywość cierpieć” (Dz 5, 41).

Na zakończenie listu otwartego zbuntowani prawosławni dostojnicy obwieszczają., że zrywają jedność wspólnoty eucharystycznej z katolikosem i wszystkimi pozostałymi „ekumenicznymi” biskupami na tak długo, jak długo ci ostatni nie zdystansują się od herezji ekumenizmu. Żądają też, aby dowodem ostatecznego zerwania z ekumenizmem stało się oficjalne wystąpienie Gruzińskiej Cerkwi ze Światowej Rady Kościołów.

Na uzasadnienie prawne swojego postępowania powołują stare cerkiewne kanony zezwalające na odmowę posłuszeństwa władykom, którzy w jakikolwiek sposób popadliby w herezję. Przytaczają zdanie Maksymosa Wyznawcy, cieszącego się wielkim autorytetem i estymą w świecie prawosławnym, a będące definicją heretyka: „Heretykiem jest już ten, kto chociażby tylko w części nie zgadza się z nauką Kościoła i odmawia jej przyjęcia także i w rzeczach najmniejszych.”

Początkowo proekumenicznie nastawieni hierarchowie Cerkwi gruzińskiej próbowali zbagatelizować wystąpienie archimandrytów – rebeliantów żywiąc nadzieję, że konflikt da się jakoś załagodzić, a cała ta niemiła dla „otwartych na ducha współczesności” ekumenistów sprawa zostanie szybko rozwiązana na drodze „konstruktywnego dialogu wewnętrznego”. Nic z tego jednakże!

Nadzieje na rychły „konsensus” spaliły na panewce. Już 19 maja 1997 r. inni przedstawiciele prawosławnego kleru Gruzji, zarówno świeckiego, jak i zakonnego, jednogłośnie poparli żądania niepokornych mnichów i skierowali apel do patriarchy i całego episkopatu domagając się natychmiastowego wystąpienia ze ŚRK i potępienia ekumenizmu.

Nie powiodła się też próba Ilji II załagodzenia wymykającego się już z pod kontroli konfliktu poprzez opublikowanie jednego dnia we wszystkich wysoko nakładowych gruzińskich gazetach artykułu, który tłumaczył jakie to rzekomo korzyści czerpie Cerkiew z partycypacji w ponad narodowych gremiach międzyreligijnych, takich jak ŚRK. Katolikos, jako szczery wyznawca idei ekumenicznych od wielu już lat, zdecydował się nawet postawić na szalę swój osobisty autorytet zwołując błyskawicznie spotkanie z protestującym klerem, aby uratować ekumeniczny dialog.

Wszystko to okazało się bezowocne. Protestujący kler postawił katolikosowi kategoryczne ultimatum, albo ten wraz z całą hierarchią cerkiewną ogłosi wystąpienie Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej z ekumenicznych gremiów, albo niższe duchowieństwo i wierni, aby wytrwać w prawowiernej nauce, zostaną zmuszeni odseparować się od skażonej jadem błędu hierarchii.

Niektórzy z protestujących prawosławnych nonkonformistów wysuwali nawet dalej idące żądania. Domagali się bezzwłocznego zerwania przez Gruzińską Cerkiew kanonicznej i eucharystycznej wspólnoty z Ekumenicznym Patriarchatem w Konstantynopolu (schizmatycki patriarcha konstantynopolitański Bartłomiej I od dawna uważany jest bowiem za czołowego eksponenta „prawosławnego modernizmu”) i z patriarchatem moskiewskim, jako zaprzedanym ekumenistom.

Wypadki przybrały dramatyczny dla ekumenistów obrót, kiedy zwlekająca na początku część episkopatu zaczęła stopniowo popierać postulaty „rebeliantów” i przyłączać się do antyekumenicznego obozu. Realna stała się groźba zaistnienia poważnej schizmy w łonie Cerkwi gruzińskiej, która bez wątpienia przyczyniłaby się do destabilizacji w kraju, którego obecna sytuacja polityczna i ekonomiczna i tak nie przedstawia się najlepiej.

Wobec takiego dictum już następnego dnia 20 maja 1997 r. Święty Synod Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej ogłosił swoją decyzję o wystąpieniu Cerkwi zarówno z Ekumenicznej Rady Kościołów, jak i z Europejskiej Konferencji Kościołów.

Aby zachować twarz i żeby nie powstało wrażenie, że Synod jest jedynie narzędziem w rękach antyekumenistów, a patriarcha Ilja II figurantem pozbawionym realnego wpływu na bieg wydarzeń, Synod zarzucił inicjatorom antyekumenicznej kampanii – czterem „rebelianckim” archimandrytom – „ciężki grzech podziału Kościoła” i zawiesił ich w czynnościach kapłańskich. Rezygnacje z członkostwa w obu ekumenicznych ciałach motywował jedynie i wyłącznie troską o jedność i integralność gruzińskiego prawosławia” oraz „nieuwzględnieniem interesów Cerkwi przez kierownictwo Europejskiej Rady Kościołów” i „uzurpowaniem sobie przez ERK „eklezjologicznego charakteru”.

Jak wielkim i równocześnie niespodziewanym dla zwolenników międzywyznaniowego dialogu ciosem była decyzja Synodu, niech świadczy postawa Sekretarza Generalnego Europejskiej Rady Kościołów, luterańskiego pastora prof. Konrada Raisera i Generalnego Sekretarza Europejskiej Konferencji Kościołów Jeana Fischera, którzy początkowo nie dawali wiary nadchodzącym z Gruzji rewelacjom. Postanowili nawet wysłać do Gruzji swojego oficjalnego przedstawiciela, aby ten na miejscu zorientował się w panujących nastrojach i zdał szczegółową relację; Został nim dziekan Akademii Prawosławnej na Krecie dr Alexandros Paparderos, który w dniach 2–5 czerwca 1997 r. gościł w Tbilisi.

W raporcie sporządzonym ze swojej wizyty Papaderos nie krył pesymizmu co do przewidywanego rozwoju sytuacji; a swoim mocodawcom nie pozostawił wiele nadziei na przyszłość: „Nie wolno się łudzić, że udział Prawosławia w ekumenicznych gremiach jest raz na zawsze zapewniony. Sytuacja wygląda następująco: jeszcze nie tak dawno antyekumeniczne ciągoty reprezentowane były jedynie przez, pojedyncze osoby, względnie przez małe kręgi osób. Przykład Gruzji wskazuje na inna rzeczywistość; albo antyekumeniczna aktywność już jest, albo dopiero będzie zorganizowana na pan prawosławnej płaszczyźnie. Gdy stanie się to faktem będziemy musieli się liczyć z o wiele większymi problemami, które nie będą jedynie natury kościelnej”.

Szczególnym niepokojem napawają dziekana Papaderosa wpływy zdecydowanie antyekumenicznie nastawionych mnichów z Góry Athos w Gruzji, ale także w Rosji i na Ukrainie. Ich postawa była przyczyną wieloletniego, skrywanego konfliktu z proekumenicznym patriarchatem konstantynopolitańskim, który to konflikt ostatnio przerodził się w stan otwartej wojny.

Niebezpieczeństwem dla „idei dialogu” jest także aktywna działalność niektórych prawosławnych ośrodków z Europy Zachodniej, ze Stanów Zjednoczonych i Ameryki Południowej. W tym kontekście mówi się najczęściej o greckich staroobrzędowcach i Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Zagranica.

Główna centrala greckich starowierców znajduje się w miejscowości Etna w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych, w siedzibie ich „Amerykańskiego Egzarchatu”. Tam to, w Monastyrze św. Grzegorza Palamasa mnisi Prawdziwej (Staroobrzędowej) Cerkwi Prawosławnej Grecji założyli Centrum Tradycjonalistycznych Studiów Prawosławnych, skupiając się na antyekumenicznej działalności propagandowej i wydawniczej (pod ich auspicjami ukazuje się m.in. kwartalnik „Orthodox Tradition”, seria prac z zakresu teologii prawosławnej pod wspólnym tytułem „Wkład w Teologię Antyekumenizmu”, kasety audio i video; mnisi obecni są także na stronach internetowych), piętnują bezlitośnie wszelkiej maści ekumeniczne gremia, zwłaszcza Światową Radę Kościołów, ale nie szczędzą również krytyki „prawosławnym kolaborantom unurzanym w bagnie ekumenizmu i New Age”, atakują też protestantów, liberałów i Watykan, który w ich oczach jawi się jako siedlisko „ekumenicznej zgnilizny”.

Drugim przykładem „zorganizowanej antyekumenicznej aktywności” na Zachodzie, która doprowadza prawosławnych ekumenistów do rozpaczy, jest działalność Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Zagranicą. Powstała ona w kręgach tzw. „białej emigracji” w latach 20 naszego stulecia jako reakcja na postępujące uzależnienie „oficjalnej” Cerkwi w Rosji od władz na Kremlu. Obecnie posiada ona ugruntowaną strukturę organizacyjną z własną hierarchią, na czele ze Świętym Synodem i z prężnie działającą siecią monastyrów rozsianych w różnych częściach naszego globu (głównie w USA, Argentynie, Anglii, Francji i Niemczech). Klasztory te, z których najważniejszy to Monastyr p.w. Najświętszej Trójcy w Jordanville w Stanach Zjednoczonych, stały się z czasem ośrodkami intelektualnego sprzeciwu wobec ekumenicznych idei, a wydawane przez nie publikacje (warto tu wspomnieć chociażby o stojącym na wysokim poziomie dwumiesięczniku „Orthodox Life”) wymierzone w międzyreligijny dialog i adresowane głównie do współwyznawców w Rosji, zyskały sobie spore grono czytelników, zwłaszcza wśród młodego nonkonformistycznie nastawionego pokolenia, rozczarowanego banalnym i mdłym klimatem panującym w demoliberalnej Rosji Jelcyna.

Swoje antyekumeniczne stanowisko „Cerkiew Zagraniczna” wykrystalizowała stosunkowo wcześnie. Już w 1983 r. Święty Synod ogłosił uroczystą anatemę na wszystkich wspierających w jakikolwiek sposób ideologię i wysiłki ekumeniczne: „Każdy, kto atakuje Kościół Chrystusowy i naucza, jakoby rzekomo dzielił się on na gałęzie, które różnią się między sobą głoszoną nauką i wewnętrznym życiem, i kto twierdzi, że Kościół nie jest widzialną rzeczywistością, lecz składa się z różnych schizmatyckich i innowierczych odgałęzień; oraz ten kto nie odróżnia prawdziwego Kapłaństwa i prawdziwych Sakramentów Kościoła od heretyckich, lecz naucza, że chrzest i eucharystia heretyków prowadzą do zbawienia, i ten kto utrzymuje ich w owych błędach i popiera, albo broni nowej herezji ekumenizmu, ponieważ roi sobie, iż jest ona wyrazem braterskiej miłość i zjednoczenia z oddzielonymi chrześcijanami – niech będzie przeklęty.”

Pomimo braku oficjalnych kontaktów z hierarchią cerkiewną w Rosji, nasyconą zdaniem „Cerkwi Zagranicznej” byłymi agentami KGB (najbardziej rzucającym siew oczy przykładem może być osoba samego Aleksego II), nie sposób przecenić wpływu jaki, wywiera „Zagranica” na elity rosyjskiego prawosławia w kraju.

O nastrojach panujących w rosyjskim prawosławiu niech świadczą obrady Archirejskiego Soboru Biskupów Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, obradującego w lutym 1997, podczas którego większa część hierarchów postulowała zerwanie wszelkich ekumenicznych kontaktów, szczególnie z protestantami, [1] zażądała wystąpienia Cerkwi ze Światowej Rady Kościołów. Radzie dostało się za propagowanie „małżeństw” homoseksualnych, za nowe, bluźniercze, nie mające wiele wspólnego z grecką Septuagintą przekłady Pisma św., za propagowanie kapłaństwa kobiet i judaizację chrześcijaństwa.

Nie udało się jednak przejść do porządku dziennego nad wstydliwą dla rosyjskiej Cerkwi kwestią jej finansowego wspierania właśnie przez ową, tak ostro krytykowaną, Światową Radę Kościołów i przez różnego rodzaju sekty protestanckie. Doszło nawet do tego, że metropolita Odessy władyka Agafangieł zwrócił się do całego zgromadzenia z dramatycznym pytaniem: „Czy można jednak sprzedawać duszę za miskę soczewicy?”. Zdecydowano jednakże, że decyzję o wystąpieniu ze Światowej Rady i innych ekumenicznych gremiów może podjąć Pan-prawosławny Sobór (VIII wg rachuby prawosławnej), na którym mają być obecne wszystkie cerkwie autokefaliczne.

Pisząc o stanowisku zajętym przez Sobór Biskupów w tekście zatytułowanym „Czy ekumenizm jest herezją?”, a opublikowanym na łamach „Niezawisimej Gaziety”, hieromonach Iłarion Ałfiejew przytacza na jego poparcie czysto taktyczne względy, warunkowane trwająca od wieków rywalizacją o honorowy prymat w świecie prawosławnym między Konstantynopolem a Moskwą: „Biorąc pod uwagę złożone stosunki Cerkwi rosyjskiej z Patriarchatem Konstantynopola, który pretenduje do hegemoni w Prawosławiu, i to, że jedyną przeciwwagą dla pretensji Konstantynopola do powszechnej jurysdykcji, może być tylko Patriarchat Moskiewski, należy sądzić, że jednostronne wyjście Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej ze ŚRK przekaże w ręce Konstantynopola wiele mocnych narzędzi wpływów międzynarodowych, co w ostateczności osłabi możliwości wpływania Cerkwi rosyjskiej na rozwiązywanie aktualnych problemów (Estonia, Ukraina, Mołdawia itd.) i doprowadzi do jej izolacji na płaszczyźnie międzynarodowej. Oczywiście, takiego rozwoju wydarzeń nikt w Cerkwi rosyjskiej nie pragnie”.

Pomimo tego nacisk antyekumenistów był tak wielki, że zdecydowano się na rozwiązanie idące choć w części na rękę „wrogom dialogu”. 30 grudnia 1998 r. Święty Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, pod przewodnictwem patriarchy Moskwy i Wszechrusi Aleksego II, postanowi] o czasowym zawieszeniu uczestnictwa Cerkwi w Światowej Radzie.

Kiedy na początku ubiegłego roku Rosje odwiedził sam przewodniczący Rady prof. K. Raiser i udał się, aby wygłosić wykład w Moskiewskiej Akademii Duchownej i wyższym seminarium w Siergijew Posadzie, jego wystąpienia zostały zagłuszone przez audytorium, a studenci Akademii zadawali gościowi w zasadzie tylko jedno pytanie: „Jak taki heretyk śmiał tu w ogóle przyjeżdżać i zanieczyszczać swoją obecnością święte mury uczelni?”. Uznano, że Światowa Rada zamiast propagować chrześcijaństwo, zajmuje się propagowaniem homoseksualnych dewiacji.

Na oryginalny jak na rosyjskie warunki pomysł wpadł, zaliczany do młodej generacji hierarchów prawosławnych (święcenia biskupie otrzymał w 1993 r.), władyka Nikon. Aby zamanifestować swoją wrogość wobec kacerskiego ekumenizmu nakazał oczyścić bibliotekę jekaterynburskiego seminarium duchownego z dzieł zdeklarowanych zwolenników „ekumenicznego dialogu”, takich jak A. Szmeman (którego Aleksy II określił mianem „swojego wielkiego mistrza”), I. Mejendorf, A. Mień, i na oczach licznie zgromadzonych na seminaryjnym podwórzu wykładowców, duchownych, seminarzystów i gapiów publicznie je spalić. To prawosławne auto da fe mające podniosłą oprawę (nazwisko każdego „potępionego” autora i tytuł dzieła były odczytywane, a następnie książka uroczyście rzucana w ogień) zyskało powszechny rozgłos w całej Rosji, informowały o nim prawie wszystkie rosyjskie media.

Wydarzenia gruzińskie posłużyły za wzór i dały symptom do zorganizowania podobnej akcji także w Serbii. Tutaj 280 mnichów i 42 prawosławnych duchownych wystąpiło ze wspólnym apelem, aby Cerkiew serbska poszła za przykładem gruzińskich współwyznawców i wystąpiła ze Światowej Rady Kościołów.

W opublikowanym 20 czerwca 1997 w belgradzkiej „Demokratiji” apelu autorzy zarzucili hierarchii serbskiej: 30 lat „uległości kacerstwu”, czyli 30 lat uczestnictwa w pracach organów Rady. Pisali: „Prawosławni nie mogą przynależeć do organizacji, w której kobiety «odprawiają» nabożeństwa, a zboczeni homoseksualni pastorzy tolerowani są jako równouprawnieni partnerzy”.

Konstantynopolitański patriarcha :Bartłomiej I, honorowy zwierzchnik prawosławia, został nazwany heretykiem, a serbskiego patriarchę Pawła skrytykowano za to, że ośmielił się wprowadzić za ikonostas w belgradzkiej katedrze patriarchalnej katolickiego arcybiskupa Wiednia.

W tym wszakże wypadku antyekumenistom nie udało się, jak na razie, osiągnąć spodziewanego celu, pomimo tego, iż poważna część serbskiego episkopatu prawosławnego nastawiona jest sceptycznie do wszelkich instytucji promujących interreligijny dialog. W czerwcu Święty Synod Biskupów Serbii na swoim plenarnym posiedzeniu stwierdził, iż kwestia stosunku do ruchu ekumenicznego i do członkostwa w Światowej Radzie Kościołów powinna być uzgodniona i ostatecznie rozwiązana wspólnie z patriarchatem konstantynopolitańskim i z innymi „siostrzanymi Cerkwiami”. Podkreślono przy tej okazji także, że „w dialogu między Cerkwią Prawosławną a nieprawosławnymi kościołami zaistniał głęboki kryzys. Wynika on głównie z podejmowanych na szkodę Prawosławia akcji prozelityzmu, ale jego przyczyna jest również kryzys samego ruchu ekumenicznego.” Podobne tendencje dały o sobie znać również, w zdecydowanie mniejszej jednak skali, wśród wyznawców prawosławia w Rumunii, Bułgarii i Grecji. I choć w tych krajach niedostosowanym do „ducha tego świata” prawosławnym nie udało się powtórzyć gruzińskiego scenariusza, to ich inicjatywy świadczą tylko o jednym: o wzbierającej z coraz to większą siłą fali prawosławnego antyekumenizmu.

Miejmy i my nadzieję, że podobna fala, ale katolickiego już prawdziwie ortodoksyjnego zapału wzbierze w sercach większości katolików, obmyje ich z nieczystości liberalizmu, zerwie z oczu zasłonę modernizmu, a z ust knebel ekumenicznej obłudy i rozproszy ciemności spowijające Wieczny Rzym.

 

PRZYPISY:

1. Kościół Katolicki od samego początku wytrwale i z konsekwencją dystansował się od niemożliwych cło pogodzenia z Wiarą Katolicką idei ekumenicznych. Najpełniejszy wyraz znalazło to w wydanej przez papieża Piusa XI w 1928 encyklice Mortalium animos potępiającej zasady ruchu ekumenicznego. Po Soborze Watykańskim II Nowy Kościół Soborowy (określenie użyte przez kard. Benelliego w 1975) przyswoił sobie zasady ruchu ekumenicznego, idąc wskazaniami dwóch dekretów soborowych: Unitatis redintegratio i Nostra aetate siał się, w zasadzie od tego czasu, głównym promotorem zgubnych idei ekumenicznych, przejmując w dużej części rolę Ekumenicznej Rady Kościołów.

2. Na temat historii ruchu ekumenicznego, ekumenizmu i stanowiska Kościoła katolickiego wobec idei ekumenicznych patrz: ks. J. Dörmann, Vorläufer und Wegbereiter von Assisi [w:] Die eine Wahrheit und die vielen Religionen, Abensberg, 1988; bp B. Fellay Die Tragödie des Ökumenismus [w:] „Mitteilungsblatt der Priesterbruderschaft St. Pius X”, 1997, nr 222–223; ks. M. Gaudron, Der Ökumenismus [w:] Katholischer Katechismus zur Kirchlichen Krise, Jaidhof 1997; D. Nanavutty, The Parliament of the World’s Religions [w:] „Christian Order”, nr 1/1994; M. Woerl, Ecumenism, The New Age and The Parliament of the World’s Religions[w:] „Orthodox Life”, Vol. 44, nr 3/1994.

3. ks. M. Banaszak, Ruch Ekumeniczny [w:] Historia Kościoła Katolickiego. Czasy Najnowsze, 1914–1972, t. 4, Warszawa 1992, s. 108.

4. Dobitnie wyraził to biskup Bazylei Kurt Koch w wywiadzie udzielonym zurychskiemu „Tages-Anzeiger”: „Kościół może być tylko nowym Ludem Bożym w trwającej ciągłości i trwającym braterstwie z Izraelem. (…) Zerwanie pomiędzy Synagogą a Kościołem było w zasadzie pierwszym podziałem Kościoła (…) celem ekumenizmu jest pojednanie między Kościołem i Synagogą”. A na polskim gruncie znany judaizant ks. Stanisław Musiał SI (ten sam, który wymyślił nowy rodzaj „grzechu”, lub może tylko odmianę „grzechu antysemityzmu” – „grzech używania zdrobniałych wyrazów”: „Grzeszysz antysemityzmem, jeśli zamiast poprawnego słownictwa: «Żyd», «Żydzi» używasz zdrobniałych wyrażeń: «Żydek», «Żydki»„) w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” z 9–10 stycznia 1999: „A moim najgłębszym marzeniem – i nie mówię tego gwoli wzruszającej puenty – jest, żeby nad moją trumną rabin odmówił kadisz. Wtedy mógłbym w pełni nazwać się katolikiem, bo katolickość to «całość (…), korzenie żydowskie i wyrastające z nich pędy – chrześcijaństwo”.

5. Na temat szczegółowej historii Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Zagranicą odsyłam do pracy G. Seidego, Die Russische Orthodoxe Kirche im Ausland, Monachium 1983.

6. Przełomowym wydarzeniem, które przypieczętowało rozłam między „Cerkwią Zagraniczną” a „Cerkwią Patriarchalną” w Moskwie była deklaracja o pełnej lojalności wobec ateistycznego państwa sowieckiego, złożona w 1927 r. pod naciskiem bolszewików przez metropolitę moskiewskiego Siergieja, a w ślad za nim przez większość duchowieństwa prawosławnego w ZSRR.

7. Cytat za: Z. Chocimski, Podejrzany Ekumenizm, „Fronda”, nr 11/12 1998, s. 73.

 

Zawsze Wierni, nr 27, 03-04.1999, s. 92.

źródło: www.gdynia.piusx.org.pl/index.php/inne-tematy/30-z-archiwum-zawsze-wierni/837-tomasz-niecikowski-herezja-herezji

Opracowanie: PrawoslawniKatolicy.pl

1 Komentarz on Herezja herezji: rzymsko-katoliccy tradycjonaliści o ekumenizmie widzianym oczami Cerkwi

  1. Fragment tekstu:

    Główna centrala greckich starowierców znajduje się w miejscowości Etna w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych, w siedzibie ich „Amerykańskiego Egzarchatu”. Tam to, w Monastyrze św. Grzegorza Palamasa mnisi Prawdziwej (Staroobrzędowej) Cerkwi Prawosławnej Grecji założyli Centrum Tradycjonalistycznych Studiów Prawosławnych, skupiając się na antyekumenicznej działalności propagandowej i wydawniczej (pod ich auspicjami ukazuje się m.in. kwartalnik „Orthodox Tradition”, seria prac z zakresu teologii prawosławnej pod wspólnym tytułem „Wkład w Teologię Antyekumenizmu”, kasety audio i video; mnisi obecni są także na stronach internetowych), piętnują bezlitośnie wszelkiej maści ekumeniczne gremia, zwłaszcza Światową Radę Kościołów, ale nie szczędzą również krytyki „prawosławnym kolaborantom unurzanym w bagnie ekumenizmu i New Age”, atakują też protestantów, liberałów i Watykan, który w ich oczach jawi się jako siedlisko „ekumenicznej zgnilizny”.

    Jest mała (?) pomyłka. W Grecji nie ma żadnych staroobrzędowców. Autor najwyraźniej pomylił się w terminologii, myląc 17-wiecznych rosyjskich schizmatyków ze współczesnymi prawosławnym chrześcijanami walczącymi z ekumenicznymi nowinkami, takimi jak choćby nowy kalendarz.
    Tutaj strony internetowe tegoż Centrum: http://www.ctosonline.org http://orthodoxinfo.com/

    Tekst bardzo wartościowy z tego względu, że opisuje mało znaną nam sytuację z lat 90-tych. Niestety przez ostatnie 10 lat sytuacja bardzo się zmieniła… Według mnie na niekorzyść prawosławnego antyekumenizmu.

    Dziękuję za tekst i pozdrawiam!

Komentarz są niedostępne