Krótka historia Sowieckiego Patriarchatu

SowieckiPatriarchatPrzed siedemdziesięciu laty, w nocy z 4 na 5 września 1943, Józef Stalin przyjął na Kremlu 3-osobową delegację przedstawicieli Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i nakazał zwołanie Soboru Biskupiego i wybór nowego patriarchy. Zdaniem emigracyjnych historyków prawosławia ta data wyznacza początek nowej organizacji kościelnej o nazwie „Rosyjski Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego” (Русская православная церковь Московского патриархата) (РПЦ МП) –(ROC).

14 września 1943 r. sowiecki dyktator podpisał rozporządzenie „O utworzeniu Rady do spraw Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej”, wyznaczając na jej przewodniczącego pułkownika NKWD G. Karpowa. Władze ZSRR potrzebowały poparcia Kościoła, by mobilizować Rosjan do obrony kraju. W przeciągu kilku miesięcy otwarto wiele kościołów i seminariów, zaczęto zwalniać z łagrów księży i biskupów.

Na czele ROC Stalin postawił metropolitę Sergiusza, który już w roku 1926 wsławił się deklaracją lojalności wobec państwa: ”Musimy nie słowami, lecz czynami pokazać, że jesteśmy wiernymi obywatelami Związku Sowieckiego, lojalnymi wobec władzy sowieckiej. Wszelki cios, skierowany przeciwko Związkowi Sowieckiemu – czy to wojna, czy bojkot, czy jakakolwiek klęska społeczna, czy zwykłe zabójstwo zza węgła, w rodzaju warszawskiego, uważamy za cios skierowany przeciwko nam.” Ówczesna deklaracja Sergiusza i jego polityka uległości wobec bolszewików była głównym powodem powstania głębokich podziałów w rosyjskim Kościele – część duchowieństwa i wiernych poparła decyzję metropolity, część wypowiedziała mu posłuszeństwo i zdecydowała się na emigrację. 13 września 1922 w mieście Sremski Karlovci w Serbii ogłoszono powstanie Synodu Biskupów Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego poza granicami Rosji (RCPzG). Duchowni emigracyjni ostro krytykowali Kościół działający w Rosji, zarzucając mu serwilizm i współpracę z reżimem komunistycznym.

W roku 1944 po śmierci Sergiusza (od którego imienia nazywano stalinowski ROC „sergianizmem”), patriarchą Moskwy i Rusi został wybrany metropolita leningradzki Aleksy. Wybór poprzedziło spotkanie patriarchy ze Stalinem i Mołotowem, podczas którego uzgodniono aktywną obronę polityki ZSRR oraz ustalono kalendarz wizyt zagranicznych nowego przywódcy ROC.

Ponieważ liturgia prawosławna przewiduje m.in. modlitwy za rządzących i za wojsko, Aleksy I wsławił się wprowadzeniem do liturgii specjalnej modlitwy za Stalina:

I jeszcze módlmy się za wielkie państwo radzieckie, o pokój, zdrowie i zbawienie całego ludu prawosławnego. I jeszcze módlmy się za zdrowie i zbawienie wszystkich mądrych i odważnych przywódców naszej ojczyzny prawosławnej. I jeszcze módlmy się za zdrowie i zbawienie wielkiego wodza Rosji Józefa Stalina i za całe mężne i zwycięskie jego wojsko”.

W roku 1955 patriarcha potwierdził, że ROC w Związku Sowieckim posiada pełną swobodę, a „polityka radziecka w pełni realizuje ideały chrześcijaństwa głoszone przez Cerkiew”. Przez cały okres ZSRR, stosunki między rządem komunistycznym a przywódcami Cerkwi opierały się na relacjach zwierzchnik – podwładny. Aleksy I był wiernym poddanym, za co został czterokrotnie odznaczony Orderem Czerwonego Sztandaru Pracy, w tym dwukrotnie przez Breżniewa. Duchowni ROC ściśle wykonywali polecenia władz sowieckich, prowadząc szczególnie ożywioną działalność na arenie międzynarodowej. Ta aktywność hierarchów w utworzonej przez Sowietów Światowej Radzie Pokoju, a następnie (od 1961) w Światowej Radzie Kościołów oraz działania w kierunku „ekumenicznego otwarcia”, spotykały się z pełną akceptacją Kremla i zostały wysoko ocenione przez KGB jako wzorcowe działania agentury wpływu. Koordynacją „strategicznych” poczynań ROC zajmowało się Biuro Polityczne KPZR, zaś bieżąca działalność nadzorowana była przez IV Departament KGB (ds. kontroli polityki religijnej).

W roku 1971, po śmierci Aleksego I, KGB zdecydowała o powierzeniu rządów nad Cerkwią Siergiejowi Michajłowiczowi Izwiekowi, znanemu jako patriarcha Pimen. Do historii serwilizmu wobec władzy sowieckiej przejdą „telegramy żałobne” Pimena, w których zmarłych przywódców KPZR, Andropowa i Czernienkę określał mianem „ludzi bezinteresownych, cieszących się miłością całego narodu” i wykazujących „wzniosłe    wartości duchowe”.

Po śmierci Pimena, patriarchą został wybrany Aleksy II – Aleksiej Michajłowicz Rydigier, wieloletni agent KGB o pseudonimie „Drozdow”. Z materiałów znajdujących się w archiwum w Tallinie wynika, że Aleksiej Rydygier został zwerbowany przez KGB Socjalistycznej Republiki Estonii 28 lutego 1958 roku. Miał wówczas 29 lat. Oficerowie prowadzący „Drozdowa” zaplanowali, że zostanie on biskupem rosyjskiej diecezji prawosławnej Tallina i Estonii i (podobnie jak miało to miejsce w przypadku wszystkich hierarchów ROC) ściśle nadzorowali jego karierę. W roku 1988 Rydygier został nagrodzony przez KGB specjalnym „dyplomem honorowym” z okazji 30-lecia wiernej służby.

W czasie sprawowania urzędu przez Aleksego II, w roku 2007 doszło do podpisania aktu zjednoczenia ROC z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym poza granicami Rosji (RCPzG), o co szczególnie zabiegał Władymir Putin. Nie wszyscy duchowni emigracyjni zaakceptowali ten wybór, zaś przeciwnicy kontaktów z ROC utworzyli Rosyjską Cerkiew Prawosławną na Wygnaniu. „Tygodnik Powszechny” w nr 27 z 2004 r. tak opisywał przygotowania do zjednoczenia kościołów: „Zanim doszło do pierwszych konsultacji między duchownymi, zwierzchnicy RCPzG spotkali się jednak z… przedstawicielem wyklętej władzy świeckiej (dialog “ruszył” dopiero po ubiegłorocznej wizycie prezydenta Putina w Nowym Jorku). Złośliwi twierdzą, że metropolita Ławr uwierzył, że bezbożna władza w Rosji upadła, kiedy zobaczył Putina całującego z należnym ceremoniałem święte ikony. Wtedy też władyka postanowił wziąć udział w prezydenckiej operacji “zbierania prawosławnych kamieni”, rozrzuconych przez wichry historii.”

Głównym architektem zjednoczenia był ówczesny przewodniczący Wydziału Zewnętrznego Stosunków Cerkiewnych metropolita smoleński i kaliningradzki Cyryl. To on, po śmierci Aleksego II, w roku 2008 został wybrany nowym patriarchą moskiewskim i całej Rusi, przyjmując imię Cyryla I. Podkreślano wówczas, że były to „wybory w kręgu KGB”, ponieważ wszyscy trzej kandydaci na to stanowisko (Filaret, Klemens i Cyryl) byli wieloletnimi współpracownikami sowieckich służb.

Kariera Cyryla – Władimira Michajłowicza Gundiajewa od początku była nadzorowana przez KGB. Zwraca się uwagę, że młody Gundiajew musiał cieszyć się niezwykłą przychylnością władzy radzieckiej, ponieważ został przedterminowo zwolniony ze służby wojskowej i za sprawą metropolity Nikodema (agenta KGB o pseudonimie „Światosław”) prosto z Armii Czerwonej trafił w roku 1965 do Leningradzkiego Seminarium Duchownego.

Metropolita Leningradu i Nowogrodu Nikodem (Borys Rotow) przez lata czuwał nad karierą Gundiajewa, zabiegając o szybkie otrzymanie przezeń święceń kapłańskich, posadę wykładowcy w Leningradzkiej Akademii Teologicznej, a następnie funkcję reprezentanta ROC w Międzynarodowym Forum Młodzieży Prawosławnej. Dzięki Nikodemowi, zaledwie 23 letni Gundajew występując jako osobisty sekretarz biskupa mógł wyjeżdżać bez problemów za granicę i cieszył się zaufaniem komunistycznej władzy.

Znany jest dokument z 16 kwietnia 1960 roku, w którym szef KGB Aleksander Szelepin rekomenduje Komitetowi Centralnemu KPZR metropolitę Nikodema na stanowisko przewodniczącego Wydziału Stosunków Zewnętrznych Cerkwi Prawosławnej i poleca mianowanie go przedstawicielem ROC w Światowej Radzie Pokoju.

Cyryl I (pseud. w KGB „Michajłow), pozostając przez wiele lat pod opieką „Światosława” przeszedł identyczną drogę kariery jak jego patron – od działalności w Światowej Radzie Kościołów i kierowania Wydziałem Zewnętrznych Stosunków Cerkiewnych, po stanowisko biskupa smoleńskiego i patriarchy moskiewskiego. W niektórych publikacjach podkreśla się, że doświadczenie operacyjne Gundiajewa w sposób szczególny łączy go w serdeczniej przyjaźni z płk KGB Putinem i jest to „więź dwóch profesjonalistów – kolegów pracujących w różnych oddziałach służb sowieckich”. W wydanej na Zachodzie książce “Wieże tajemnic”, były funkcjonariusz IV Departamentu KGB Wiktor Szejmow twierdził, że agentura w ROC była czymś więcej niż tylko źródłem informacji: był to aktyw KGB zaliczany do nieumundurowanych pracowników służb sowieckich. Inny były oficer KGB Anatol Szuszpanow, w wywiadzie udzielonym przed laty rosyjskiemu tygodnikowi “Argumenty i Fakty“, przyznał, że agenci – duchowni Cerkwi prawosławnej byli de facto funkcjonariuszami KGB.

Gdy w początkach lat 90. (które przez Cyryla są uznawane za najgorsze w historii Rosji), doszło do próby lustracji i badania akt KGB, natychmiast interweniował Patriarchat Moskiewski. Powołano wówczas (podobnie jak to miało miejsce w III RP) specjalną kościelną komisję do zbadania faktów współpracy duchownych ze służbami specjalnymi. Na jej czele stanął biskup kostromski Aleksy. Do dziś ani komisja ani kolejne Synody ROC nie wydały żadnego komunikatu w tej sprawie. Jak twierdzi opozycja – Cyryl zareagował szybko na to zagrożenie i zajął się gromadzeniem tajnych materiałów na swój temat, tworząc obszerne prywatne archiwum. Dzięki temu, jego oficjalny życiorys przypomina dziś hagiografię świętego mędrca i nie ma nic wspólnego z prawdą.

Późniejszej karierze Cyryla-Gundiajewa towarzyszyły liczne skandale obyczajowe, finansowe i zarzuty korupcyjne. Jeszcze przed objęciem stanowiska patriarchy Moskwy jego osobisty majątek oceniano na cztery miliony dolarów. Obecnie uważa się, że Cyryl jest drugim po Putinie, najbogatszym człowiekiem w Rosji.

Prócz apartamentu w Moskwie, ma także posiadać dom w Szwajcarii (gdzie co roku jeździ na narty), jacht „Pallada”, kilka kosztownych limuzyn oraz liczne konta bankowe i nieruchomości rozsiane po całym świecie. Na początku lat 90. duchowny zajmował się handlem wyrobami tytoniowymi, wwożonymi do Rosji bez cła i składowanymi w Monasterze Daniłowskim oraz obrotem ropą naftową, wykorzystując w tym celu instytucje ROC i korzystając z ulg i odpisów podatkowych.

Gundiajew był m.in. założycielem banku komercyjnego „Relight” oraz funduszu „Nika”, który posłużył do importu do Rosji ogromnych ilości papierosów w ramach „pomocy humanitarnej”. Zyski z tych przedsięwzięć ocenia się na setki milionów dolarów, a działająca pod koniec lat 90. komisja nadzwyczajna, licząc straty państwa z tytułu przywilejów celnych w latach 1994-1996, stwierdziła, że wyniosły one prawie 33 miliardy rubli. Dzięki tej działalności, Cyryl zyskał przydomek „tabakowego metropolity”.

W roku 2000 pojawiły się informacje o działalności Gundiajewa na rynku handlu owocami morza. Spółka w której ówczesny biskup smoleński miał udziały (JSC „Region”) zajmowała się połowem krabów i krewetek, a zyski z tego interesu szacowano na co najmniej 17 milionów dolarów. Pomysły biznesowe Cyryla-Gundajewa dotyczyły spółek medialnych oraz budowy sieci nocnych klubów, w których rosyjska młodzież poznawałaby „alternatywne sposoby spędzania czasu po zmierzchu.” Również świątynie ROC są źródłem niemałych dochodów. Wiele rosyjskich kościołów, w tym moskiewska Katedra Chrystusa Zbawiciela, służy dziś celom komercyjnym. Na stronach rosyjskiej opozycji można przeczytać „oficjalny” cennik usług świadczonych w tej świątyni. I tak np. „organizacja koktajlu” na 250 osób kosztuje 50 tys. rubli, wynajęcie sali bankietowej na 170 osób -65 tys., a wynajem „intymnego zielonego pokoju”- 60 tys. rubli.

W kompleksie katedralnym działają dziś firmy ochroniarskie i handlowe, „Centrum Sztuk Pięknych” i garaż dla ponad 300 samochodów. W raporcie rosyjskiego Forbes z 2012 r. dotyczącym finansowania partii politycznych, zwraca się m.in. uwagę na operacje wykonywane przez należący do ROC bank Peresvet (Пересвет), w którego radzie dyrektorów zasiadał Cyryl. Bank uczestniczy obecnie w finansowaniu putinowskiej partii „Jedna Rosja”, co – zdaniem opozycji, „doskonale tłumaczy nagłą troskę polityków tej partii o zdrowie duchowe Rosjan”.

Bogacenie hierarchów, ich serwilizm, hipokryzja i moralna degrengolada, spotykają się z dezaprobatą Rosjan i wydają się głównym powodem braku zainteresowania prawosławiem lub traktowania go jako „religii rządzących”. Wprawdzie w rosyjskich statystykach wykazuje się liczbę 100 milionów wyznawców, to zaledwie 5 procent mieszkańców Rosji można uznać za praktykujących. Tylu bowiem uczestniczy w cerkiewnych nabożeństwach. Nawet w największe święta, moskiewskie kościoły ROC świecą pustkami.

Zdaniem środowisk opozycyjnych, prawosławie [tzw.Patriarchatu Moskiewskiego – przypis PK] jest przede wszystkim narzędziem indoktrynacji społeczeństwa rosyjskiego i służy umocnieniu władzy kagebistów, zaś jego wymiar religijny został sprowadzony do populistycznej, pustej fasady. Kościół pod przywództwem Cyryla porównuje się wręcz do „ideologicznego wydziału Komitetu Centralnego KPZR” i oskarża o bezgraniczną podległość reżimowi.

Dzięki przyjaźni z Putinem, Cyryl I wyrósł na jedną z głównych postaci rosyjskiej sceny politycznej, zaś wyżsi duchowni ROC mają możliwość prowadzenia rozlicznych interesów i korzystają z VIP-owskich profitów. Na mocy decyzji Putina, zagraniczne wizyty Cyryla odbywają się na koszt państwa, a towarzysząca mu świta jest zwolniona z odprawy na lotniskach i posiada te same przywileje co członkowie rządu.

Symbolem obecnych stosunków ROC z klanem kagebistów jest jedna z najważniejszych świątyń prawosławia – cerkiew św. Zofii, położona niedaleko Łubianki, którą przed kilkoma laty uroczyście poświęcono jako oficjalną „świątynię pracowników Federalnej Służby Bezpieczeństwa”. Wśród funkcjonariuszy KGB/FSB zasiadających na Kremlu sformowała się nawet grupa „prawosławnych czekistów” z Władimirem Jakuninem na czele, która zabiega o wsparcie finansowe i dba o kontakty z przedstawicielami hierarchii. Cyryl I jest zaś dumnym kawalerem medalu „200 lat rosyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych”, posiada odznaczenia MON i MSZ i jest „honorowym profesorem” Wojskowej Akademii Obrony im. Marszałka ZSRR Wasilewskiego. Do kolekcji odznaczeń Cyryl zaliczy obecnie tytuł „Człowieka Roku 2013” – „za wybitny wkład w umacnianie tradycji historycznych i kulturowych”. W ten sposób, płk Putin odwzajemnia się za przyznanie mu przez Cyryla „najwyższej nagrody Światowego Rosyjskiego Soboru Ludowego” za „bezprzykładne zasługi głowy państwa w odbudowie mocarstwowości Rosji”.

W zamian za rozliczne przywileje i poczucie bezkarności ( organy ścigania FR oskarża się m.in.o tuszowanie przypadków pedofilii i przestępstw seksualnych wśród duchownych) ROC, wspólnie z kagebistami buduje dziś w Rosji system autorytarnej władzy „opartej na tradycyjnych rosyjskich wartościach”, zaś patriarcha Cyryl jest „najwierniejszym z wiernych” w wykonywaniu poleceń kremlowskiego satrapy.

Podstawowy dogmat kremlowskiej mocarstwowości – koncepcja „wyjątkowości, unikalności rosyjskiej wizji demokracji i praw człowieka” – został uchwalony na Światowym Kongresie Narodu Rosyjskiego zorganizowanym przez Patriarchat Moskiewski w roku 2006 i potwierdzony w roku obecnym. Natomiast  pod koniec maja 2010 roku, podczas spotkania Cyryla z przedstawicielami putinowskiej partii „Jedna Rosja” podpisano oświadczenie o współpracy, w którym zadeklarowano „narodowe porozumienie co do podstawowych wartości moralnych” oraz intencję „utrzymywania Rosji jako unikalnej cywilizacji szczególnie w kontekście globalizacji i wdrażanie na szeroką skalę programu modernizacji kraju”.

To zadanie -„krzewienia rosyjskiej cywilizacji”, którą otwarcie przeciwstawia się „zużytym modelom zachodnim”, należy do głównych celów ROC. Głoszone przez duchownych hasło „pokoju na świecie”, uzupełnione o postulat „pokoju między religiami” jest dziś równie przydatne, jak w czasach ZSRR, gdy największy światowy agresor gromadził zgraje użytecznych głupców i agentury pod sztandarami „walki o pokój”.

W zgodnej opinii niemal wszystkich rosyjskich środowisk opozycyjnych, [oficjalna – przyp. PK] Cerkiew stanowi groźne „narzędzie w rękach Putina” i spełnia identyczną rolę, jaką wykonywała w latach ZSRR. Jest potrzebna Putinowi do sprawowania „rządu dusz” i jak żadne inne narzędzie – przydatna do ekspansji na Europę i kraje katolickie. Niektórzy z rosyjskich duchownych, jak 75-letni Wiaczesław Winnikow nazywają kościół pod przywództwem Cyryla „Kościołem Szatana” i mówią wprost o „zorganizowanej grupie przestępczej pod nazwą Rosyjski Kościół Prawosławny”.

Najnowszym pomysłem kremlowskich kagebistów jest projekt wpisania do konstytucji Federacji Rosyjskiej preambuły – „prawosławie jest podstawą narodowej i kulturowej tożsamości Rosji”. Tym samym, prawosławie praktykowane przez hierarchów ROC stanie się religią państwową i otrzyma ten sam status, jaki w czasach ZSRR posiadał socjalizm.

Uznałem za konieczne opublikowanie tych podstawowych informacji, ponieważ od wielu miesięcy odbywa się publiczny festiwal cynicznych kłamstw związany z belwederskim projektem „pojednania” ROC i polskiego Kościoła Katolickiego. Tzw. media katolickie oraz polscy hierarchowie przedstawiają fałszywy obraz Cerkwi i jeszcze bardziej kłamliwy wizerunek przywódcy tej organizacji, każąc dostrzegać Polakom w postaci współpracownika KGB „Michajłowa” – „męża opatrznościowego dla świata” i „osobowość charyzmatyczną”.

Ponieważ te praktyki spotykają się z tchórzliwym milczeniem „naszych” mediów i środowisk opozycji, wielu Polaków nie posiada żadnej wiedzy o kulisach procesu „pojednania” i głównych aktorach tej ordynarnej mistyfikacji.

Nie wolno przede wszystkim zapominać, że Rosja jest dziś krajem, który przoduje w przerażających statystykach: liczby aborcji i śmiertelności podczas jej wykonywania, śmiertelności niemowląt i dzieci, niewolnictwa i handlu dziećmi, liczby rozwodów, przestępczości wśród nieletnich, przypadków pedofilii, liczby zgonów spowodowanych alkoholizmem, liczby osób zarażonych HIV, gruźlicą i chorobami wenerycznymi, spadku liczby ludności, korupcji wśród rządzących, samobójstw. Taką listę można znacznie wydłużyć.

(…)

http://bezdekretu.blogspot.com/2013/12/z-kim-chca-nas-jednac-polscy.html