Prymat papieski – od początków do współczesności – Część I

Wydanie Rzymsko-katolickie z cenzurą kościelną

NIHIL-OBSTAT  NIC-BŁĘDNEGO :  WYPISY

Klaus Schatz SJ, profesor historii Kościoła, znawca zagadnień dotyczących papiestwa i soborów Pierwsze, fundamentalne opracowanie prymatu papieskiego, dokonane przez jednego z najwybitniejszych znawców problemu. …

Książka posiada poświadczenie rzymsko-katolickiej wewnątrzkościelnej cenzury – NIHIL OBSTAT – oznaczającej iż treść publikacji nie zawiera „NIC BŁĘDNEGO” i ukazała się nakładem rzymsko-katolickiego Wydawnictwo WAM, Kraków 2004.

Konsultacja merytoryczna tłumaczenia: prof. dr hab. Henryk Pietras SJ, dr Tomasz Homa SJ

Polecamy naszym czytelnikom książkę niezwykłą:  napisaną i zaaprobowaną jako nie posiadającą błędów przez stronę rzymsko-katolicką. Książkę o której sam autor sugeruje we wstępie, iż „wobec ogromnej liczby różnych historii papieży lub papiestwa rzeczywiście brakuje prawdziwej historii prymatu”. Książkę która z całą pewnością tę lukę – po stronie rzymsko-katolickiej wypełnia.

Będziemy w kolejnych artykułach – przedstawiać obszerne wypisy które w zupełności uprawomocniają prawosławne stanowisko dotyczące problemu papieskiego prymatu. W takiej wiec mierze przedstawione wypisy nie są „obiektywne” gdyż koncentrują się na przesłankach podważających współczesne – ogłoszone na Soborze Watykańskim I dogmaty papieskie. Ostatecznie autor stanowiska ogłoszonego dogmatycznie przez Sobór w 1870 roku nie podważa, ważąc na szli historii także inne przesłanki. Jednakże fakty przytoczone w całym opracowaniu -na przestrzeni wielowiekowej historii kościoła rzymskiego – jednoznacznie dowodzą iż ogłoszone definicje dogmatyczne wykluły się ostatecznie dopiero w XIX wieku.

Przytaczane wypisy będą koncentrowały się raczej na konkluzjach i siłą rzeczy pomijają obszerne zazwyczaj przypadki szczegółowe które do owych konkluzji nieuchronnie prowadzą. Zainteresowanych czytelników zachęcamy więc do zapoznania się z pełną publikacją.

Tekst w nawiasach kwadratowych [], oraz wytłuszczenia pochodzą od autora wypisów. Wszystkie przerwy w myśli autora sygnalizujemy kropkami (…), a podane w nawiasach numery stron to numer strony na której kończy się cytowany fragment.

<<

WPROWADZENIE

… Wobec ogromnej liczby różnych historii papieża lub papiestwa rzeczywiście brakuje prawdziwej historii prymatu . Zagadnienie to podejmuje tylko dwutomowa historia papiestwa, napisana przez Ericha Caspara (1930-33), która sięga połowy VIII stulecia. Dotąd jednak nie powstał porównywalny do niej  opis dokonany przez katolickich historyków Kościoła. (…str.8)

Sobór Watykański I (1869/70) zdefiniował prymat biskupa Rzymu nad całym Kościołem (…) zgodnie z katolickim przekonaniem, które na wymienionym Soborze zostało urzędowo usankcjonowane, jest on zakorzeniony w woli Chrystusa i roli Piotra przekazanej przez Nowy Testament. Jednak w żadnym razie prymat nie był od początku całkowicie ukształtowany, wręcz przeciwnie, jego historia jest bardzo żywa i nie zawsze prostolinijna.

Dzisiaj, inaczej niż to było w okresie Soboru Watykańskiego I, uznanie tego faktu nie nastręcza już żadnych problemów dla katolicyzmu.

W jaki sposób, kiedy i dzięki jakim historycznym czynnikom zaistniał prymat papieski? Pytamy więc o historyczne uzasadnienie dla prymatu i praw papieskich, które później zostaną uznane [w 1870 r] za istotne i dogmatycznie niezbywalne. (…s.8)

Część I – Rozwój prymatu na przestrzeni pierwszych pięciu wieków

 

… Gdy dzisiaj pytamy o zawarty w Nowym Testamencie opis stanu rzeczy dotyczącej urzędu Piotra, wydaje się w coraz większym stopniu toruje sobie drogę następujący konsensus pomiędzy katolickimi i niekatolickimi egzegetami: (…) Na czysto historycznie postawione pytanie, czy ma się na myśli [w fragmentach ewangelii dotyczących Piotra] urząd trwający dalej po śmierci Szymona Piotra, należało by odpowiedzieć przecząco.

A więc pytanie brzmiało by, czy historyczny Jezus myślał o następcy Piotra, kiedy ustanawiał jego posługę? Czy autor Ewangelii Mateusza, a więc już po śmierci Piotra, miał świadomość, że Piotr i jego misja nadal żyją w kolejnych rzymskich przywódcach wspólnoty? (…str.13) Przecież tak postawione pytanie w sposób oczywisty wykracza poza perspektywę samego Jezusa, jak też i Nowego Testamentu. Jeśli i Jezus i Nowy Testament nic nie „wiedzieli” o takim urzędzie, to niewykluczone, że postać i zadanie Piotra, tak jak to zostało przedstawione w Nowym Testamencie, obejmują ten wniosek o jego urzędzie, o ile rzutuje się go na trwający setki lat Kościół, w którym trzeba w jakiś sposób „ustalić” jego więź z apostolskim początkiem i z samym Jezusem.  [bardzo pokrętna motywacja!]

Jeśli dalej pytamy, czy po śmierci Piotra pierwotny Kościół miał świadomość, że jego pełnia władzy przeszła na aktualnego biskupa Rzymu, że przywódca rzymskiej wspólnoty jest teraz następcą Piotra, skałą Kościoła, a tym samym nosicielem obietnicy zgodnie z Mt 16,18n., to na tak postawione pytanie z pewnością trzeba odpowiedzieć przecząco (…str.14)

[Z przekonania, iż Piotr działał w Rzymie i poniósł śmierć męczeńską, podobnie jak Paweł] nie da się jednak wyprowadzić konkretnych roszczeń w sensie prymatu nad całym Kościołem Gdyby około roku 100, 200 albo nawet 300 zapytano chrześcijanina, czy biskup Rzymu jest głową Wszystkich chrześcijan, lub czy istnieje biskup, który stoi nad Wszystkimi innymi biskupami i który w sprawach dotyczących całego Kocioła ma ostatnie słowo, to z pewnością odpowiedziałby przecząco. Ale czy to pytanie zadane jest właściwie? Czy odpowiedz nie musi brzmieć przecząco, jeśli pierwsze stulecia postrzega się przez pryzmat naszej współczesnej, rozwiniętej doktryny o prymacie? (…str.15)

Przy dzisiejszym stanie wiedzy wynik taki nie jest rzecz jasna, żadnym osiągnięciem, ale oczywistą, powszechnie znaną prawdą. (…str.16)

Pierwszy stopień [rozwoju idei prymatu] (od około 100 roku) określa powszechne religijno- duchowe znaczenie Kościoła rzymskiego, bowiem pod względem prawnym jest ono jeszcze nieuchwytne (…str.17)

List Klemensa, który został napisany około 95 roku, jest pierwszym dokumentem mówiącym o odpowiedzialności wspólnoty rzymskiej za inne Kościoły (…) Klemens jako trzeci następca św. Piotra był w tym czasie biskupem Rzymu (…). Nie da się z całą pewnością stwierdzić, czy już w tym czasie Kościołem rzymskim rządził jeden biskup. Prawdopodobnie zarządzany był on przez grupę prezbiterów, z której bardzo wcześnie wyłonił się przewodniczący lub „primus inter pares” [pierwszy wśród równych], którego imię znano, a którego potem, od połowy II wieku, określano mianem „biskupa” (…str.18)

[W liście Klemensa czytamy:]

„Kto nie jest posłuszny wobec tego, co On (Bóg) powiedział przez nas (a wiec przez wspólnotę rzymską), ten winien wiedzieć, że wikła się w grzech i wielkie niebezpieczeństwo… Sprawicie nam wielką radość, jeśli okażecie posłuszeństwo temu, co napisaliśmy pod kierownictwem Ducha Świętego”

Jednakie zbyt pospiesznie byłoby na takiej podstawie wysuwać wniosek o formalnym autorytecie Kocioła rzymskiego oraz o jego nadrzędności nad innymi Kościołami, jak to wcześniej zbyt prędko czyniła stroma rzymskokatolicka. Nawet jeśli upomnienie to powołuje się; na autorytet Boga i na pomoc Ducha Świętego, mieści się w ramach powszechnej, braterskiej solidarności Kościołów chrześcijańskich, szczególnie wobec zagrożonego, zbaczającego z prawdziwej drogi Kościoła siostrzanego. (…str.18)

[Inne świadectwo to List do Rzymian Ignacego Antiocheńskiego ok 110 roku:]

„Ignacy, … do Kościoła, który doświadczył Bożego miłosierdzia w chwale najwyższego Ojca i Jezusa Chrystusa, Jego Jedynego Syna, który umiłowany i oświecony jest co do woli Tego, który zechciał, ażeby zaistniało wszystko zgodnie z miłością Jezusa Chrystusa, naszego Boga, który ma pierwszeństwo w mieście Rzymian, który godny jest Boga, Czcigodny, godny chwały, godny uznania, godny powodzenia, dziewiczy i ma pierwszeństwo w miłości, który ma Prawo Chrystusa,  posiada imię Ojca, który pozdrawia w imię Jezusa Chrystusa, Syna Ojca…”

Jeśli chodzi o interpretację wyrażenia ,,pierwszeństwo (lub przewodnictwo) w miłości”, to wylano na nią mnóstwo atramentu. Autorzy rzymskokatoliccy odczytali ,,miłość” jako synonim wspólnoty kościelnej (communio), a prawno-konstytucyjne miejsce Rzymu jako „przewodnictwo więzi miłości” lub jako centrum communio. Jednak taka prawno-konstytucyjna interpretacja w niewielkim stopniu odpowiada stanowi świadomości tej epoki. W związku z „pierwszeństwem w miłości” strona protestancka miała na myśli charytatywną działalność wspólnoty rzymskiej, która dzięki wpływowym i zamożnym chrześcijanom już wówczas, bardziej niż inne Kocioły, była w stanie wspomagać uboższe wspólnoty. (…) W kontekście listu „pierwszeństwo” ma na myśli ogólne religijno-duchowe znaczenie, chociaż nie można by mówić o prawnie rozumianym „przewodnictwie”. (…str.20)

Dalszy etap rozwoju znaczenia Rzymu, można umieścić mniej więcej przy końcu drugiego stulecia. (…s23)  W ramach „paradosis” [tradycji] nie każdy Kościół jest równie ważny.  Szczególnie ważne są „sedes apostolicae”, Kościoły apostolskie, które albo zostały założone przez apostołów, albo działali w nich apostołowie, albo też znajduje się w nich ich grób. Przecież ich więzi z początkami są w nich o wiele mocniejsze, tradycja o wiele żywsza; także kontakt z apostołami, którego poszukuje się jako broni przeciw heretykom, jest o wiele silniejszy. Kościoły te uchodzą za mniej zagrożone uleganiem nowinkom.  Takimi apostolskimi Kościołami są np. Antiochia, następnie Filipia, Efez, Korynt, Tesaloniki – i oczywiście Rzym.  Dzięki tej zasadzie Rzym łatwo zdobył pewną przewagę. (…str.24)

Trzeba wziąć pod uwagę jeszcze inny, istotny czynnik: na zachodzie, a więc w obszarze łacińskim, Rzym był jedynym Kościołem apostolskim. Dlatego też nie tylko w Italii, ale także w Galii czy w Afryce Północnej [która podlegała łacińskiemu Rzymowi], jego biskupia stolica bardzo szybko stała się „stolicą apostolską”.

Wszystko to oczywiście jeszcze nie oznacza, że tradycja Kościoła Rzymskiego jest po prostu rozstrzygająca lub też zupełnie jedyną. [Na wschodzie pozostawały wszakże także inne stolice apostolskie] Jednakże w chórze Kościołów apostolskich Kościół rzymski ma wyjątkowe znaczenie i żaden inny nie mógł mu w tym dorównać. (…str.25)

Wybrane świadectwa.

[Ireneusz z Lyonu]

Wielokrotnie cytuje [w dyskusji o prymacie] się tekst Ireneusza z Lyonu. …Według niego, w niezafałszowanym zachowywaniu wiary otrzymanej od apostołów tradycja apostolska, wbrew wszelkim nowinkom, ściele związana jest z sukcesją apostolską. Ciągłość urzędu biskupiego jest rękojmią ciągłości doktryny w jej nienaruszonym przekazie, poczynając od apostołów. Istotny dla nas fragment brzmi następująco: byłoby rzeczą zbyt szczegółową, gdyby w kwestii każdego Kościoła z osobna przedstawiało się dowód, że począwszy od apostołów zawsze następował w nim jeden biskup po drugim. Dokonujemy tylko wyrywkowej próby i to na szczególnie wielkim, starożytnym i dobrze znanym Kościele rzymskim, (…) Dalej następuje istotne zdanie:

„Z tym bowiem Kościołem dla jego naczelnego zwierzchnictwa musi się zgadzać kaidy Kościół, tj, wszyscy zewsząd wierni, bo w nim przez tych, co są zewsząd, zachowała się tradycja apostolska.”  Dalej mówi się: nawet jedli powstaje spór co do jakiegoś błahego pytania, to trzeba ,,zwrócić się do najstarszych Kościołów, w których żyli apostołowie, i od nich brać to, co w dyskutowanych zagadnieniach jest pewne i jasne” (…str.26). To co jest wspólną tradycją wszystkich Kościołów, można wykazać w sposób bardziej jednoznaczny i pewny na przykładzie Rzymu. (…str.27)

[Tertulian około 200 roku pisze:]

„Dalejże więc ty, który chcesz dostatecznie zaspokoić ciekawość w sprawie swego zbawienia, przebiegnij Kościoły apostolskie, w których dotąd stolica Apostołów na swych miejscach przewodniczy; w których czytane są autentyczne ich pisma… Czy nie najbliższa ci Achaja? Masz Korynt. Jeśli jesteś niedaleko Macedonii, masz Filippów, masz Tessalończyków; jeśli możesz dążyć do Azji, masz Efez; jeśli przylegasz do Italii. masz Rzym, stąd też mamy prawdę na podorędziu, o, jakże szczęśliwy ów Kościół” (…str.28)

Począwszy od końca drugiego wieku można stwierdzić podejmowanie przez Kościół rzymski pierwszych prób sprawowania powszechnej odpowiedzialności za Kościół.  Zauważmy przy tym, że z jednej strony próby te natrafią na opór i kończą się fiaskiem. Rzymowi, wobec innego rozumienia i praktyki znacznej części Kościoła, nie udaje się przeforsować swojego stanowiska. Przykładem tego są obydwie najbardziej znaczące kontrowersje dotyczące sporu o termin Wielkanocy oraz sporu o chrzest heretyków. Z drugiej strony jednak, za każdym razem zaznaczają one też stopnie rozwoju świadomości autorytetu Rzymu – a jednocześnie istniejący opór innych Kościołów przeciw temu roszczeniu do autorytetu(…str.28)

[Spór o datę Wielkanocy doprowadził] do ekskomunikowania przez [papieża] Wiktora całego Kościoła w Azji Mniejszej. Niesłychana twardość tego kroku wywołała ostry protest wielu biskupów, którzy postawili Wiktorowi żądanie „opowiedzenia się za pokojem, jednością i miłością” . W każdym razie nie doszło do trwałego zerwania wspólnoty Kościoła pomiędzy Rzymem a Kościołami Azji. (…str.30)

W sporze o chrzest heretyków [dokładnie mówiąc o uznanie ważności chrztu udzielanego przez heretyków] uwydatni się kolejny stopień rozwoju rzymskiej świadomości prymatu. W tym sporze biskup rzymski powołuje się; nie tylko na legitymizację rzymskiej tradycji przez Piotra i Pawła, ale uważa się za następcę Piotra i nosiciela pełni władzy, zgodnie z tekstem Mt 16,18. Chodzi to tu o pytanie: czy ci, którzy wzrośli w heretyckiej sekcie, a następnie przeszli do Kościoła katolickiego, muszą być na nowo ochrzczeni. Czy wiec chrzest heretyków jest ważny? Od dziesięcioleci rzymska praktyka zmierzała do tego, by uznać chrzest heretyków za ważny. Kto przystopował do Wielkiego Kościoła, ten nie musiał być na nowo chrzczony, a tylko dodatkowo otrzymywał udzielaną przez biskupa pieczęć nałożenia rąk, jako znak wspólnoty Kościoła i udzielenia Ducha Świętego.

Jednak praktyka Kościoła północnoafrykańskiego, również Kościoła w Azji Mniejszej, była inna. Ich rzecznikiem stał się Cyprian z Kartaginy, który na synodzie, złożonym a osiemdziesięciu pięciu północnoafrykańskich biskupów, uzyskał dla siebie ogromne poparcie, Cyprian z całą ostrością reprezentował zasadę, że ,,poza Kościołem nie ma zbawienia”; jeśli wiec ktoś, czy to sam, czy też jako Kościół, nie jest napełniony Duchem Świętym, nie może go również dalej przekazywać w chrzcie. Porównując Cypriana Ze stanem ówczesnej argumentacji, trzeba przyznać, że był on znakomitym teologiem, który przedkładał mocniejsze i bardziej przekonujące argumenty rzeczowe. W tym stanie rzeczy Stefan z Rzymu powoływał się w sposób tradycjonalistyczny na rzymską tradycję i rzymski zwyczaj. Cyprian argumentował jednak, że same dowody przedstawione w oparciu o tradycję muszą ustąpić miejsca „ratio” [rozumu]; Piotr nie powołał się w Antiochii na swój autorytet wobec upominającego go Pawła i nie powiedział, że ,,ma prymat”, ale ustąpił wobec bardziej ważkich argumentów. (…str.31) W toku tej kontrowersji Stefan musiał powołać się na fakt, że w rozumieniu Mt 16, 1 8 jest następcą Piotra. Jest to pierwszy znany przypadek, że Mt 16,18 zastosowany jest do biskupa rzymskiego. Dowiadujemy się o tym z listu Firmiliana z Cezarei (Azja Mniejsza) do Cypriana. Zazwyczaj rzecz przedstawia się tak, jakoby to roszczenie byto odrzucane jako nieuprawnione i aroganckie. Stwierdzenie to wymaga jednak sprostowania i wzięcia pod uwagę dokładnego kontekstu. (…) w siedemnastym rozdziale padają pod adresem biskupa rzymskiego następujące określenia: ,,to ten, który rości sobie prawo do następstwa po Piotrze, na którym zostały założone fundamenty Kościoła” i ,,to ten, który chlubi się tym, że dzięki następstwu posiada katedrę Piotra”. Roszczenie to odrzuca się, ale formalnie nie z powodu tego, że zasadniczo żaden biskup, również biskup rzymski, nie mógłby rościć sobie takiego prawa. Owo odwołanie się do Mt 16,18 jest o tyle bardziej nieuprawnione dlatego, że Stefan poprzez uznanie chrztu heretyków ,,wprowadza inną skałę”, a wiec zdradza jedność Kościoła i tym samym działa w sensie przeciwnym do Mt 16,18 (a co za tym idzie, do każdego następstwa po Piotrze). Wcześniej, czyli w szesnastym rozdziale, Firmilian powołuje się na Mt 16,1811 ( ,,.cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie”), ażeby wykluczyć możliwość zbawienia i ważnego chrztu poza widzialnym porządkiem Kościoła. Stefan nie może prawowicie powoływać się na następstwo po Piotrze w sensie Mt 16,1811 dlatego, że przyznaje on status kościoła grupom heretyckim, a tym samym działa przeciw jedności Kościoła i przeciw istocie możliwego następstwa po Piotrze (…str.32)

…[Cyprian pisze do papieża Stefana] że sam nie chce nikomu narzucać swego punktu widzenia, ponieważ każdy biskup w zarządzaniu swym Kościołem jest samodzielny i odpowiada wyłącznie przed Bogiem (…str.32)

W sporze o termin Wielkanocy i o chrzest heretyków widzieliśmy wprawdzie, że nakaz Rzymu w żadnym przypadku nie wystarcza, ażeby sprawę ostatecznie rozsądzić  (…str.33)

[Inny przypadek to] ustalenie, już w II wieku, kanonu pism Nowego Testamentu. Przesadą jest stwierdzenie, że inne Kościoły kierowały się takim kanonem, jaki był w użyciu w Kościele rzymskim. Wschód, a nie Kościół zachodni, przeforsował swe stanowisko przynajmniej w jednym punkcie, a mianowicie w sprawie uznania Listu do Hebrajczyków, który na zachodzie przez długi czas był odrzucany. (…str.33)

Kościół starożytny jako communio ecclesiarum.

Samoświadomość Kościoła starożytnego znamionuje hasło communio. Communio obejmuje bardzo różne wymiary. Jest nią po pierwsze Kościół lokalny jako wspólnota komunii, wraz z biskupem będącym jej Centrum. Dalej, jest to wspólnota komunii Kościołów pomiędzy sobą. Należy do tego wzajemna wspólnota eucharystyczna, oraz, bardzo ważna, płaszczyzna komunikacji. Biskupi informują się wzajemnie o ważnych wydarzeniach, donoszą o swym wyborze, a również o potępieniu i wykluczeniu heretyków, ażeby jakiś heretyk, wyłączony już z jednego Kościoła, nie został przyjęty do innego. (…str.37)

Świadectwem communio są także „listy będące wyrazem wspólnoty” lub ,,listy zawierające przesłanie pokoju”, które biskupi sporządzają dla podróżniczych lub dla chrześcijan zmieniających miejsce zamieszkania. Kto przedkłada tego rodzaju list wspólnotowy, ten dopuszczony jest do wspólnoty jako chrześcijanin i osoba należąca do Kościoła powszechnego.(…str.37) Prócz tego biskupi na ogół posiadają spis wszystkich lub najbardziej znaczących, prawowiernych biskupów, z którymi pozostają w communio. Oczywiście, nie kaidy biskup jest w stanie przekazywać każdemu innemu biskupowi ważne wiadomości. Z tej racji biskupi tych miejscowości, które stanowią wszelkiego rodzaju centra komunikacyjne, majak kluczową pozycje. Są oni punktami węzłowymi communio. Na przykład: biskupi północnoafrykańscy mają communio z całym Kościołem poprzez biskupa Kartaginy, biskupi egipscy poprzez biskupa Aleksandrii. Rzym natomiast komunikuje się i koresponduje bezpośrednio z Kartaginą i z Aleksandrią, a Kartagina i Aleksandria mają łączność z biskupami należącymi do ich prowincji. System ten funkcjonuje przede wszystkim na zasadzie równouprawnienia. (…str.38)

… uchwały synodalne przekazywane były w ramach wymiany cammunio do innych Kościołów, przede wszystkim do najważniejszych. Wraz z przekazywaniem tych uchwał wiąże się niekiedy prośba o akces, która nie może być jednak rozumiana jako ratyfikacja przez wyższą instancje, nawet jeśli akces innych Kościołów, a w końcu i Rzymu, przydaje takim synodom większego autorytetu. (…str.38)

Trzy „Kościoły główne”, tzn.Rzym, Aleksandria i Antiochia, najpóźniej w III wieku osiągają w tej mierze szczególne znaczenie. Nierzadko ważne sprawy Kościoła omawiane są „na najwyższym szczeblu”, właśnie pomiędzy tymi trzema Kościołami. Są one trzema najważniejszymi „miejscami łączności communio. (…str.39)

[Od III wieku w] kościelnych konfliktach coraz częściej strony zwracają się do Rzymu, przede wszystkim te z nich, które w swoich wspólnotach doznają bezprawia, jak np. wygnani biskupi czy potępieni heretycy. Oczywiście, nie oznacza to bezwarunkowo, że akceptują oni wyrok Rzymu nawet wtedy, gdy spotka ich tam krzywda. Jednakże znalezienie uznania w Rzymem nabiera szczególnego znaczenia. Utrzymywanie wspólnoty z Rzymem uchodzi za coś, co w konfliktach ma pewną wartość. Jak dalece jest to uwarunkowane znaczeniem Rzymu jako stolicy cesarstwa, która nadaje Kościołowi naturalną funkcję centralną, lub jak dalece uwarunkowane jest to apostolską rangą Rzymu jako miasta Piotra i Pawła oraz ich męczeństwa? Należy stwierdzić, że oba czynniki przenikają się wzajemnie (…str.39)

Kluczowa pozycja Rzymu nie jest w tym okresie oddzielona od powszechnej solidarności kościelnej (…str.40)

[Cyprian biskup Kartaginy] powołuje się na wzajemną solidarność wszystkich biskupów i ich odpowiedzialność za cały Kościół: żaden biskup nie może uprawiać polityki zaściankowej i ograniczać się do własnego Kościoła, gdy w innym miejscu Kościoły rujnowane są przez swych własnych biskupów. Nie powołuje się on na wynikającą z prymatu swoistą odpowiedzialność [papieża] Stefana (…str.40)

…uznanie dużego autorytetu następców Piotra, […nie da] da się opisać za pomocą pojęć prawnych.  Biskup rzymski nie miał zasadniczo większej władzy niż inni, mimo to, biorąc pod uwagę rangę jego osąd zajmował pierwsze miejsce. Z drugiej strony wszakże Cyprian uważał, iż każdy biskup jest następcą Piotra, posiadającym klucze królestwa niebieskiego i władzę związywania i rozwiązywania. Dla niego Piotr ucieleśnia źródło jedności Kościoła i urzędu biskupiego, które w istotny sposób obecne jest w każdym biskupie.

Inny znamienny przykład, pochodzący z tego samego okresu, wskazuje na to, że u Cypriana odpowiedzialność za cały Kościół i solidarność wszystkich biskupów w razie konieczności włącza się do działania także przeciw Rzymowi. (…str.42)

Wypływa z tego ważna dla III wieku konkluzja, w której można stwierdzić, że wspólnota rzymska cieszy się szczególnym poważaniem. To jednak w żaden sposób nie przeczy solidarności całego Kościoła, która czyni Kościoły odpowiedzialne jeden za drugi. (…str.42)

Gdy w 330 roku Konstantyn założył „nowy Rzym”, wówczas stworzył miasto, które również z punktu widzenia kościelnego wnet miało konkurować ze staożytnym Rzymem. Było to tym bardziej prawdziwe, że Konstantynopol był pierwszym „czysto chrześcijańskim” wielkim miastem, w którym nie było świątyń pogańskich, ale tylko kościoły, natomiast jeśli chodzi o starożytny Rzym, to jeszcze przez stulecia antyczne gmachy świątynne wyciskały na nim swoje piętno. (…str.43)

W okresie mniej więcej od 300 do 450 roku (…) biskupi trzech Kościołów – Rzymu, Aleksandrii i Antiochii, a od IV wieku takie Konstantynopola, zaczynaj, ponad organizacją metropolitów, pełnić jakąś funkcję nadzorczą wobec wielkich obszarów podlegających ich wpływom; od V Wieku nazywa się ich patriarchami. Taka; centralną funkcję najwaleczniej osiąga Aleksandria, a to z racji swego naturalnego położenia – jako jedyne wielkie miasto na tym czysto rolniczym terenie, później Antiochia, wreszcie Rzym, początkowo zresztą tylko w odniesieniu do środkowej i południowej Italii. (…str.44)

Synod w Sardyce [342 rok]

Przedstawiciele Zachodu obradowali w swoim gronie (…) przyjęto zapis, że biskupi, którzy zostali złożeni z urzędu przez synod, mogą jeszcze zwrócić się do biskupa rzymskiego. Jeśli ów uznałby, że wydano niesprawiedliwy wyrok, to powinien zarządzić nowe badanie sprawy w obecności biskupów najbliższej prowincji (…) Ściśle rzecz biorąc, Rzym nie jest tu jeszcze właściwą instancją apelacyjną, ponieważ to nie biskup rzymski jest tym, kto na nowo rozstrzyga o sprawie. Jest on tylko instancją rewizyjną, która troszczy się o to, aby rozpoczęła się apelacja (skierowana do innego synodu). (…str.47)

Decyzja podjęta w Sardyce nie została bezpośrednio uznana nawet na Zachodzie, nie mówiąc już w ogóle o Wschodzie. Wydawane w Rzymie kanony sardyckie, od początku V wieku mylnie uznawane za „nicejskie” [chodzi o Sobór Powszechny w Nicei],  są zalążkiem procesu [kształtowania się idei prymatu], który potrwa jeszcze blisko 1000 lat, a zostanie zakończony około 1200 roku, [a więc już po wielkiej schizmie zachodniej w której kościół Rzymski odłączył się od Kościoła powszechnego], za czasów papieża Innocentego III (…str.47)

Później, kiedy rozwój prymatu wyszedł daleko poza granice przyjęte podczas synodu w Sardyce, a ,,pseudoizydoriańskie Dekretalia” z IX Wieku wprowadziły wiele bezpośrednich praw ingerencji Stolicy Apostolskiej, Sardyka stalą się; dowodem na raczej pomocnicze i wbudowane w ustrój synodalny ujmowania prymatu. Od XI Wieku kanony sardyckie praktycznie popadły w zapomnienie. Niewyraźne uzasadnienie prymatu w świetle późniejszej teorii, jego charakter widziany jako tworzenie nowego prawa (a nic uznanie prawa opierającego się na ustanowieniu przez Chrystusa), a wreszcie fakt, że ani razu nie ma w nich mowy o właściwej apelacji, kazały postrzegać Synod w Sardyce jako bardzo nieodpowiednie świadectwo tradycji. Sardyka została ponownie odkryta w XVII wieku i zyskała na Wartości, ponieważ Pseudo-Izydora uznano za nieautentycznego. To przewartościowanie rangi Sardyki widoczne jest u Bellarmina, dla którego wręcz ma ona wartość soboru ekumenicznego. Przede wszystkim jednak autorzy gallikańscy opierają się na kanonach sardyckich, dla uzasadnienia swego raczej subsydiarego widzenia prymatu. (…str.48)

[W trakcie sporów o arianizm] również Kościół rzymski miał swą chwilę słabości. Biskup [papież 352-366] Liberiusz ze względu na cesarski nacisk (został wygnany, odłączony od swojej wspólnoty, a w Rzymie na jego miejsce nominowano arcybiskupa) zaaprobował taką formułę wiary, która wprawdzie wyraźnie nie wypierała się nicejskiego wyznania wiary [było to wyznanie wiary I-go Soboru powszechnego] , ale rezygnowała z niego, co praktycznie oznacza, iż się go zrzekła. (…str.49)

Pragnienie znalezienia pomocy w Rzymie było (…) większe niż jego możliwość w wychodzeniu naprzeciw tym oczekiwaniom, ponieważ Rzym nie miał ani kompetencji, ani wystarczającej znajomości trudnych problemów Wschodu, ani też prawdziwie realnej zdolności przeforsowania sprawy. Ojciec Kościoła, Bazyli, (…) skarży się;  na biskupa Rzymu, Damazego, którego określa jako pyszałka i aroganta, ponieważ wyrokuje on z zarozumiałością, nie mając znajomości skomplikowanych stosunków na Wschodzie: ,Jaką pomoc przyniesie nam gniew Zachodu?” Rzeczywiście, u Damazego (366-384) pojawia się; nowy, pełen pychy styl, który określano jako ,,dyktat, a nie rokowania” (…str.49)

Aż do V Wieku w Kościele zachodnim świadomość Rzymu jako centrum camnunio jest prawie powszechna. Dla Hieronima, czy choćby dla biskupa Ambrożego z Mediolanu, communio z Rzymem jest równoznaczna z łącznością z Kościołem powszechnym. Na Wschodzie świadomość ta nie istnieje w tak wyraźny sposób (…) Miarodajny w przepowiadaniu wiary jest więc nie tylko sam Rzym, ale Aleksandria i Rzym, a zatem obie pierwsze stolice biskupie Zachodu i Wschodu. (…str.50)

Faktem było, iż Kościół rzymski nie tylko w normalnych warunkach nie odgrywał na wschodzie żadnej kierowniczej roli,  [choć w sytuacjach kryzysowych narodził się zwyczaj ] zwracania się do Rzymu i oczekiwania stamtąd pomocy i ratunku. (…) Nie postrzegano jednak w Rzymie prawnie wyższej instancji, w ścisłym sensie tego słowa. Te wołania o pomoc można było postrzegać raczej jako apele pozaprawnego rodzaju do instancji cieszącej się większym religijnym autorytetem (…str.51)

Zdarzyło się również, że podobnie jak do Rzymu, zwracano się też do innych najznakomitszych siedzib biskupich na Zachodzie (…str.51) Krótko mówiąc, w Rzymie widzi się religijny autorytet ponad prawnego rodzaju, od którego oczekuje się, że w przypadkach kryzysu przejmie szczególną odpowiedzialność za prześladowanych i uciśnionych. (…str.51)

Następny etap rozwoju [idei prymatu] rozpoczyna się w drugiej połowie IV wieku i ograniczony jest do Zachodu. Przedstawiciele Wschodu z niewielkimi wyjątkami nie biorą w nim udziału. 

Tytuł „papież” pojawia się w IV wieku, początkowo dotyczył również niektórych innych biskupów, jak np. Aleksandrii; od V wieku jest on zarezerwowany na zachodzie tylko dla biskupa Rzymu.

[Ten etap rozwoju idei prymatu ograniczony do zachodu] wyróżnia się głównie tym, że z całości idei prezentowanych przez Kościół Rzymski, opierająca się na szczególnym autorytecie Piotra i Pawła, rozbudowywana jest wyraźnie określona myśl, że biskup Rzymu jest „następcą Piotra” (…str.54)

Ważnym kamieniem milowym (…) są „pierwsze papieskie dekretalia” (…) nie jest to już styl braterskiego (…) upomnienia. (…) Teraz ma on formę rozkazującą. (…str.54) W stosunku do Kościołów zachodu uzasadnia się to – najpierw w 416 roku Innocenty I – historycznie fałszywym stwierdzeniem, że wszystkie Kościoły Zachodu, wprost lub pośrednio, zostały założone przez Piotra albo jego następców, ponieważ żaden inny apostoł tam nie działał. Wypada więc , „żeby szły one za zwyczajami Kościoła rzymskiego, od którego bez wątpienia biorą swój początek”. Wobec Wschodu Rzym był bardziej powściągliwy. (…str.55)

Odnośnie prymatu dokonuje się [w Kościele rzymskim] zasadnicze przesunięcie akcentu: Kościół „tradycji”, w którym więź ze źródłem jest szczególnie mocna (Ireneusz), staje się Kościołem „stolicy”, która przekazuje światu swe prawa; Rzym „padadosis” [tradycji], który daje świadectwo, staje się Rzymem nadawania prawa, który wydaje rozkazy. (…str.57)

W jakim stopniu rzymskie aspiracje zostały uznane?

Również na zachodzie papieskie przewodzenie Kościołowi było wtedy bardziej roszczeniem niż rzeczywistością. „Patriachat  Zachodu”, który obejmował cały Zachód, a nadto Ilirię i Grację, w żadnym razie nie był Kościołem rządzonym przez Rzym (…str.58)

W Hiszpanii, południowej Galii i Afryce Północnej problemy dotyczące wiary rozstrzygano pod kątem dogmatycznym bez włączania do tego Rzymu, to samo dotyczyło skazywania heretyków. (…str.58)

Mediolan cieszył się przez pewien okres niemalże równorzędnym do Rzymu poważaniem, tak że zapytania czy wołanie o pomoc płynące ze Wschodu, z Galii lub Afryki Północnej, przesyłane były jednocześnie do Rzymu i do Mediolanu. Przykład ten w wyraźny sposób pokazuje, jak bardzo uznanie określonych głównych ośrodków Kościoła było jeszcze płynne i w dużej mierze zależne od osobowości biskupa. (…str.59)

Kościół północnoafrykański, z racji swego teologicznego znaczenia, utrzymywał o wiele ściślejszą wymianę z Rzymem, jednak zdecydowanie zachowywał swoją niezależność (…) Podstawowe decyzje w sprawach wiary i dyscypliny podejmował plenarny synod północnoafrykański w Kartaginie, a biskup Kartaginy miał najwyższą rangę. (…str.59)

Stale cytuje się powiedzenie Augustyna, biskupa Hippony (396-430) „Rzym powiedział, sprawa zakończona„. W rzeczywistości cytat jest afiszowym przekształceniem słów Ojca Kościoła i niewiele ma wspólnego z jego rzeczywistym znaczeniem.  Konkretnie chodziło o doktrynę Pelagiusza, ascety żyjącego w Rzymie.(…) W 416 roku nauka ta została potępiona przez dwa północnoafrykańskie synody w Kartaginie i Mileve. Ponieważ jednak Pelagiusz żył w Rzymie i tam też znajdowało się centrum ruchu pelagiańskiego, dlatego nasuwała się myśl o włączeniu do tej sprawy również papieża Innocentego I. (…str.60) Zarówno kontekst tej wypowiedzi, jak i spoistość całego rozumowania Augustyna pozwala na następującą interpretację:

rzymskie orzeczenie samo w sobie nie jest rozstrzygające, a raczej odsuwa wszelką wątpliwość po tym, gdy już tak wiele wydarzeń poprzedziło tę sprawę. Teraz bowiem nie ma takiego znaczącego autorytetu kościelnego, na który pelagianie mogliby się jeszcze powoływać, zwłaszcza że autorytet, po którym najprędzej mogli spodziewać się korzystnego wyroku, czyli autorytet Rzymu, jasno rozstrzygnął sprawę przeciwko nim!

W sumie autorytetowi Kościoła rzymskiego Augustyn przypisuje stosunkowo wysoką wagę w sprawach wiary. Nie uważa go jednak za nadrzędny autorytet nauczycielski. Wobec północnoafrykańskiego Kościoła posiada on „auctoritas”, ale nie „potestas”. Właśnie podczas wspomnianych wyżej synodów stało się jasne, w jaki sposób Afrykańczycy i sam Augustyn postrzegaj nauczycielski autorytet Rzymu. Wysłali oni swe akta do Rzymu, lecz nie w celu formalnego potwierdzenia, ale dlatego, że Kościołowi rzymskiemu wraz z jego tradycją przypisują większy auctoritas (…) Kościół rzymski wcale nie jest źródłem Kościoła afrykańskiego. Raczej obydwa wypływają równolegle z rzeki tej samej tradycji, (…str.61)

Jeszcze bardziej zdecydowanie Kościół afrykański bronił swej autonomii w dziedzinie jurysdykcji. Na synodach w Kartaginie z 419 i 424 roku doszło do wydania zakazu zwracania się z apelacją do Rzymu. (…str.62)

Prócz tego było by nie do pomyślenia, żeby jednej osobie, czyli biskupowi rzymskiemu, Bóg dał ducha właściwego osądu, natomiast całemu synodowi biskupów nie. (…str.62)

Jest jasne, że prymat Rzymu, w formie dojrzałej, w żadnym razie nie istniał od początku, ale rozwijał się w dłuższym procesie, którego faza początkowa sięga po V stulecie.  Tym samym rodzi się pytanie: czy o tym historycznie powstającym papiestwie można sensownie powiedzieć, że zostało założone przez Chrystusa i dlatego jest niezbywalne? (…str.63)

Przed okresem nowożytności Kościół rzymski tylko w bardzo ograniczonych wymiarach był takim centrum koordynacji, a przed XI wiekiem [czyli do czasów wielkiej schizmy zachodniej] w ogóle nie pełnił takiej funkcji, już choćby dlatego, że niewielu papieży prowadziło kościelną politykę konsekwentnej interwencji, a większość z nich reagowała na wydarzenia. (…s64)

Źródło: Prymat papieski – od początków do współczesności, KLAUS  SCHATZ, Wydawnictwo WAM Kraków 2004, strony 1- 67

>>

Część II – rozwój idei prymatu od V-go do X-go wieku

Opracowanie: PrawoslawniKatolicy.pl